Wicepremier: ścigamy, a nie się dogadujemy

Wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski (C), dyrektor Centrum Operacyjnego Ministra Obrony Narodowej Artur Kołosowski (P) oraz szef gabinetu politycznego Ministerstwa Cyfryzacji Damian Bokota (L)
Gawkowski: ministerstwo i służby nie prowadzą negocjacji z hakerami
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Leszek Szymański
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Krzysztof Gawkowski przekazał, że trwa zabezpieczanie danych, które wyciekły z firmy MyDr. Wicepremier i minister cyfryzacji dodał, że nie ma ich w przestrzeni publicznej.

- Najważniejsza rzecz jest taka, że dzisiaj nie ma w przestrzeni publicznej tych danych. To znaczy, nie są one wystawione nigdzie na sprzedaż ani nie są elementem żadnej gry. I to monitorują służby - powiedział Gawkowski na konferencji prasowej w siedzibie Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni w Legionowie.

Wyciek danych. Wicepremier podaje nowe informacje

Zaznaczył, że obecnie trwają prace nad wydobyciem danych osób z firmy przetwarzającej i przeniesieniem ich do systemów państwowych, gdzie będą oni mogli sprawdzić, czy ich dane zostały skradzione.

- Jeżeli pojawiają się dane o indywidualnych osobach, tak jak w przypadku polityka, który mógł być elementem pewnej gry, czyli opowieści o tym, że to jego dane zostały przekazane i wiadomo, że chodzi o jego recepty i o jego leki, ta osoba została już poinformowana - zaznaczył wicepremier.

- Te najważniejsze kwestie dotyczące bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie, żeby nie było żadnego pola do szantażu, zostały wczoraj, już w dniu wczorajszym przez ABW zrealizowane - dodał.

"To w Polsce nie będzie się działo"

Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zapytany, czy ministerstwo próbuje się skontaktować z hakerami, żeby na przykład nie sprzedali danych, oświadczył, że "ministerstwo i służby państwa nie prowadzą negocjacji z hakerami".

- To w Polsce nie będzie się działo. My przestępców ścigamy, a nie się dogadujemy - zaznaczył.

Powiedział, że obecnie "trwa zabezpieczanie danych, żeby w ciemnej części darknetu nie były dostępne i żeby nikt nie mógł ich kupić. (...) albo nie chciał ich sprzedać na przykład w dużej paczce".

Zastrzegł, iż "nikt nie ma gwarancji, że ktoś gdzieś ich nie przekaże", dlatego "chcemy udostępnić informację obywatelom, czy byli na tej liście, a jednocześnie informować, jeżeli taka sytuacja będzie miała miejsce".

Zapytany, czy złodzieje zażądali jakiegoś okupu, Gawkowski odpowiedział: - Wiem, ale to są informacje niejawne.

Zaapelował także, żeby zastrzec numer PESEL.

W środę szef MC poinformował, że wyciekły dane medyczne blisko 19 milionów osób. Chodzi o kradzież danych z firmy MyDr, jednej z największych polskich firm zajmujących się prowadzeniem elektronicznej dokumentacji medycznej.

Źródło: PAP
Zobacz także: