Straż Graniczna odmówiła azylu 11 osobom

Granica polsko-białoruska w okolicy przejścia granicznego Połowce-Pieszczatka
Pierwsze dni obowiązywania rozporządzenia o zawieszeniu azylu. Straż Graniczna odmówiła 11 migrantom
Źródło: TVN24

Od 27 marca, gdy weszło w życie rozporządzenia o czasowym ograniczeniu prawa do złożenia wniosku o ochronę międzynarodową w Polsce, Straż Graniczna odmówiła azylu 11 osobom. Aktywiści alarmują, że przepisy są niezgodne z podstawowymi prawami człowieka. Tymczasem tylko ostatniej doby odnotowano 180 prób nielegalnego przekroczenia granicy.

Od minionego czwartku (27 marca) na granicy państwowej z Białorusią przez 60 dni obowiązuje rozporządzenie w sprawie czasowego ograniczenia prawa do złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej.

Jak podaje Straż Graniczna, jeśli chodzi o województwo podlaskie, SG odmówiła azylu dziesięciu osobom, które nielegalnie przekroczyły granicę. W Lubelskiem była natomiast jedna taka osoba - obywatelka Gwinei, która przybyła na przejście graniczne w Terespolu. Jak wskazał rzecznik Nadbużańskiego Oddziału SG kpt. Dariusz Sienicki, kobieta ta nie zaliczała się do grupy osób wrażliwych wskazanych w przepisach.

Granica polsko-białoruska w okolicy przejścia granicznego Połowce-Pieszczatka
Granica polsko-białoruska w okolicy przejścia granicznego Połowce-Pieszczatka
Źródło: Artur Reszko/PAP

Przyjęto wnioski od dwóch kobiet w ciąży

Natomiast - jak wyjaśniała przed kamerą TVN24 major Katarzyna Zdanowicz (rzeczniczka Podlaskiego Oddziału SG) - inaczej postępuje się z osobami należącymi do grupy osób wrażliwych. Zaliczają się do niej małoletni bez opieki, ciężarne kobiety i osoby, które mogą wymagać szczególnego traktowania zwłaszcza ze względu na swój wiek lub stan zdrowia.

Od takich osób strażnicy przyjmują i będą przyjmować wnioski. Na przejściu w Terespolu funkcjonariusze przyjęli wnioski o azyl od pochodzących z Kamerunu dwóch kobiet w ciąży.

ZOBACZ TEŻ: Straż Graniczna odmówiła czterem migrantom przyjęcia wniosków o ochronę międzynarodową

Alarmują, że łamane są prawa człowieka

Aleksandra Chrzanowska ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej oraz Grupy Granica powiedziała przed kamerą TVN24, że rozporządzenie narusza zarówno Konstytucję RP, jak i szereg ustaw międzynarodowych regulujących prawo do możliwości ubiegania się o ochronę.

- To niezgodne z prawem i z podstawowymi prawami człowieka. Nie wolno zawieszać praw człowieka, a ta ustawa właśnie to robi – wskazała.

180 prób nielegalnego przekroczenia granicy tylko ostatniej doby

Tymczasem, jak powiedział na antenie TVN24 nasz reporter Adrian Zaborowski, odkąd zrobiło się cieplej, jest coraz więcej prób nielegalnego przekroczenia granicy.

- Ostatniej doby, jak podaje Straż Graniczna, było 180 prób - powiedział reporter.

SG napisała na platformie X, że ponad 150 z tych prób udaremniono.

"Wobec 28 osób prowadzone są czynności w celu ich ujęcia. Za pomocnictwo zatrzymano cztery osoby. W stronę patroli rzucano kamieniami i konarami" - czytamy we wpisie.

Obowiązuje strefa buforowa

Od połowy czerwca 2024 roku działa w Podlaskiem tzw. strefa buforowa, którą wprowadzono na podstawie rozporządzenia MSWiA. Po raz trzeci (od 10 marca tego roku) została przedłużona na kolejne 90 dni, a także rozszerzona i obejmuje obecnie długość granicy na odcinku 78,29 km w powiecie hajnowskim oraz części powiatu białostockiego. Chodzi o teren działania placówek SG w Michałowie, Narewce, Białowieży, Dubiczach Cerkiewnych i w Czeremsze.

ZOBACZ TEŻ: Nowe przepisy dają władzę strażnikom granicznym. Jak będą z nich korzystać?

Na blisko 60 km granicy nie wolno przebywać w pasie o szerokości 200 metrów od linii granicy, na odcinku ponad 15 kilometrów położonym w rejonie rezerwatów przyrody pas ma ok. 2 km szerokości, a na odcinku blisko 3,8 km szerokość strefy to ok. 4 km.

Operacja "Śluza" - kryzys wywołany przez Łukaszenkę

Kryzys migracyjny na granicach Białorusi z Polską, Litwą i Łotwą został wywołany przez Alaksandra Łukaszenkę, który jest oskarżany o prowadzenie wojny hybrydowej. Polega ona na zorganizowanym przerzucie migrantów na terytorium Polski, Litwy i Łotwy. Łukaszenka w ciągu ponad 28 lat swoich rządów nieraz straszył Europę osłabieniem kontroli granic.

Czytaj też: Operacja "Śluza" - skąd latały samoloty do Mińska? Oto, co wynika z analizy tysięcy rejsów

Akcję ściągania migrantów na Białoruś z Bliskiego Wschodu czy Afryki, by wywołać kryzys migracyjny, opisał na swoim blogu już wcześniej dziennikarz białoruskiego opozycyjnego kanału Nexta Tadeusz Giczan. Wyjaśniał, że białoruskie służby prowadzą w ten sposób wymyśloną przed 10 laty operację "Śluza". Pod pozorem wycieczek do Mińska, obiecując przerzucenie do Europy Zachodniej, reżim Łukaszenki sprowadził tysiące migrantów na Białoruś. Następnie przewozi ich na granice państw UE, gdzie służby białoruskie zmuszają ich, by je nielegalnie przekraczali. Ta operacja wciąż trwa.

Organizacje pomocowe o sytuacji na granicy

Organizacje niosące pomoc humanitarną na granicy polsko-białoruskiej twierdzą, że pomimo zmiany rządów w Polsce wobec migrantów nadal łamane jest prawo. Przekonują, że mają udokumentowane przypadki wyrzucania za granicę z Białorusią osób, które wyraźnie i w obecności wolontariuszy prosiły o ochronę międzynarodową. W czasie jednej z konferencji prasowych zaprezentowano drastyczny film udostępniony przez Podlaskie Ochotnicze Pogotowie Humanitarne, na którym widać przeciąganie bezwładnego ciała kobiety przez bramkę w płocie granicznym i porzucanie jej po drugiej stronie.

Organizacje pomocowe domagają się od rządu przywrócenia praworządności na pograniczu polsko-białoruskim, prowadzenia polityki ochrony granic z poszanowaniem prawa międzynarodowego oraz krajowego gwarantującego dostęp do procedury ubiegania się o ochronę międzynarodową i przestrzeganie zasady non-refoulement, wszczynania przewidzianych prawem postępowań administracyjnych wobec osób przekraczających granicę, natychmiastowego zatrzymania przemocy na granicy wobec osób w drodze i pociągnięcie do odpowiedzialności winnych przemocy.

"Wiemy o osobach w ciężkim stanie zdrowia wyrzucanych z ambulansów wojskowych, a także wywożonych wprost ze szpitali. Za druty i płot graniczny trafiają mężczyźni, kobiety z dziećmi oraz małoletni bez opieki. Wywózkom cały czas towarzyszy przemoc ze strony polskich służb: używanie gazu łzawiącego, bicie, rozbieranie do naga, kopanie, rzucanie na ziemię, skuwanie kajdankami, niszczenie telefonów i dokumentów, odbieranie plecaków z prowiantem oraz czystą wodą. Ludzie opowiadają nam, że groźbą lub przemocą fizyczną są zmuszani do podpisywania oświadczeń, że nie chcą się ubiegać o ochronę międzynarodową w Polsce, a następnie wywożeni są za płot" - czytamy we wspólnym oświadczeniu organizacji.

Czytaj więcej w tvn24.pl: Kryzys na granicy polsko-białoruskiej

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: