Żona prezesa Amber Gold zaszła w ciążę za kratami. Postępowanie dyscyplinarne wobec strażników

Funkcjonariuszom może grozić nawet wyrzucenie ze służby
Funkcjonariuszom może grozić nawet wyrzucenie ze służby
Źródło: TVN24 Łódź

Funkcjonariusz służby więziennej, który za kratkami miał współżyć z żoną prezesa Amber Gold będzie tłumaczył się przed rzecznikiem dyscyplinarnym. Grozi mu nawet wyrzucenie ze służby. Podobne konsekwencje grożą innym strażnikom, którzy mogli niedopełnić obowiązków nie powiadamiając przełożonych o relacji łączącej Katarzynę P. z ich kolegą. Równolegle w tej sprawie toczy się postępowanie karne.

O łódzkiej seksaferze za murami więziennymi zrobiło się głośno pod koniec marca. Lokalni dziennikarze ustalili, że żona prezesa Amber Gold, największej polskiej piramidy finansowej ostatnich lat, zaszła w ciążę. Ojcem ma być funkcjonariusz Służby Więziennej. Do zbliżenia miało dojść w pokoju wychowawców.

Dziś Katarzyna P., w sprawie działalności której wciąż toczy się śledztwo przebywa w zakładzie karnym w Grudziądzu. Jedynym w Polsce, w którym znajduje się oddział ginekologiczno-położniczy.

Rzekomy ojciec dziecka i jego koledzy wciąż pracują w Łodzi, ale muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami zawodowymi. Służba więzienna właśnie skończyła przyglądać się tej sprawie.

Od nagany do wyrzucenia ze służby

Co wykazało wewnętrzne postępowanie? Jak się dowiadujemy, jeden ze strażników pracujących w areszcie przy Beskidzkiej w Łodzi przekroczył swoje uprawnienia. Z dużą dozą pewności można powiedzieć, że chodzi o mundurowego, który współżył z żoną prezesa Amber Gold. Złamał w ten sposób obowiązujący na terenie zakładu karnego regulamin.

Kilku innych funkcjonariuszy ma odpowiedzieć z kolei za niedopełnienie obowiązków, w związku ze swoją „bierną postawą” w tej sprawie. Co to może oznaczać? Że wiedzieli o nieprawidłowościach, ale nie powiedzieli nic przełożonym.

- Czynności wyjaśniające w ich sprawie prowadzone były przez centralny zarząd. Teraz w stosunku do funkcjonariuszy będą prowadzone postępowania dyscyplinarne - mówi tvn24.pl kpt. Bartłomiej Turbiarz z okręgowego inspektoratu służby więziennej w Łodzi.

Wszystkim może grozić nagana, ostrzeżenie, wyznaczenie na niższe stanowisko, obniżenie stopnia lub wydalenie ze służby.

- Postępowania będą prowadzone przez wyznaczonych rzeczników dyscyplinarnych. Otrzymają oni całość naszych ustaleń, podobnie jak prowadząca w tej sprawie śledztwo prokuratura - podkreśla kpt. Turbiarz.

27.03 | Seksafera w łódzkim areszcie. Żona założyciela Amber Gold w ciąży

27.03 | Seksafera w łódzkim areszcie. Żona założyciela Amber Gold w ciąży

Do trzech lat więzienia

Okręgowy Inspektorat Służby Więziennej w Łodzi w marcu zawiadomił prokuraturę o możliwym przestępstwie, którego mogli dopuścić się funkcjonariusze SW pracujący w areszcie przy Beskidzkiej.

Chodzi o zapis kodeksu karnego, który mówi o przekroczeniu uprawnień lub niedopełnieniu obowiązków przez funkcjonariusza publicznego, który działa "na szkodę interesu publicznego lub prywatnego". Za takie przestępstwo grozi do trzech lat więzienia.

Katarzyna P. została w tej sprawie przesłuchana jako świadek. Już po jej zeznaniach śledczy poinformowali, że nie mają wiedzy o żadnym gwałcie, do którego mogłoby dojść na terenie któregokolwiek z zakładów karnych w Łodzi.

Wyrok i macierzyństwo

Katarzyna P. przebywa za kratkami od 2013 roku, kiedy została aresztowana na wniosek łódzkiej prokuratury. Śledczy zarzucili jej, że wspólnie z mężem doprowadziła około 18 tys. osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Kwota oszustwa to prawie 851 mln złotych.

Podejrzana od ponad dwóch lat nie widziała się sam na sam z mężem, bo prokuratorzy bali się matactwa. Do jej zbliżenia ze strażnikiem najprawdopodobniej doszło za zgodą obu stron.

Śledztwo w sprawie Katarzyny P. i jej męża zbliża się do końca. Akt oskarżenia ma zostać wysłany do sądu w czerwcu.

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Działała od 2009 r., a klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych.

Pieniądze z lokat były wydawane na różne cele. Na działalność lotniczą, w tym finansowanie linii OLT Express, przeznaczono prawie 300 mln zł, ponad 214 mln zł wydano na bieżącą działalność spółki, w tym m.in. na zakup nieruchomości czy reklamę. Ustalono, że prezes Amber Gold Marcin P. i jego żona wypłacili sobie w sumie 18,8 mln zł "pensji".

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: bż/i / Źródło: TVN24 Łódź

Czytaj także: