Czym jest dżuma płucna? O tej chorobie znów jest głośno za sprawą doniesień z Rosji

Dżuma w Chinach
Obrazy "czarnej śmierci" w kulturze
Źródło wideo: Wikimedia Commons
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Temat dżumy płucnej - rzadkiej, ale nadal występującej choroby - powrócił w związku z niepokojącymi wieściami z Rosji. Po śmierci 28-letniej laborantki w Szelechowie 200 osób poddano tam obserwacji. Jak przenosi się ta choroba, gdzie obecnie występuje, jak się objawia, tłumaczył w rozmowie z tvn24.pl w ubiegłym roku specjalista chorób zakaźnych.
Kluczowe fakty:
  • 28-letnia Daria Szipiłowa pracownica instytutu badawczego w Szelechowie w obwodzie irkuckim w Rosji, zajmującego się leczeniem dżumy, rozbiła probówkę zawierającą patogen dżumy płucnej.
  • Jak przenosi się dżuma i jak się objawia?
  • Czy w Polsce nadal powinniśmy obawiać się choroby, która w średniowieczu zebrała ogromne żniwo?
  • Więcej artykułów o tematyce zdrowotnej znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl i w "Wywiadzie Medycznym" Joanny Kryńskiej w TVN24+.

Laborantka Daria Szipiłowa została przyjęta do szpitala z objawami ciężkiego zapalenia płuc 29 września. Zmarła w nocy z 1 na 2 października. Rosyjskie media sugerowały, że Szipiłowa mogła zarazić się dżumą płucną.

O tej chorobie pisaliśmy w lipcu ubiegłego roku, gdy z jej powodu zmarł pacjent w Arozonie w USA. O zagrożenie związane z dżumą pytaliśmy wtedy dr n. med. Paweł Rajewski, prof. WSNoZ, konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie chorób zakaźnych dla województwa kujawsko-pomorskiego i kierownika Oddziału Internistyczno-Zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Obserwacyjno-Zakaźne im. Tadeusza Browicza w Bydgoszczy.

Czy jest się czego bać? 

Specjalista podkreślał, że dżuma obecnie sporadycznie występuje jedynie w rejonach endemicznych, czyli w niektórych częściach Ameryki, np. w Arizonie i stanie Nowy Meksyk, w Azji Wschodniej, np. w Mongolii i Chinach, głównie na obszarach stepowych i pustynnych oraz w Afryce, w krajach takich jak Madagaskar czy Demokratyczna Republika Konga. Uspokajał wtedy, że ryzyko pojawienia się dżumy w Polsce jest praktycznie zerowe bo dżuma nie występuje ona u nas endemiczni. W Polsce nie ma dzikich populacji gryzoni ani pcheł zakażonych Yersinia pestis, które byłyby naturalnym źródłem epidemii. Są jednak dwa scenariusze, w których dżuma mogłaby znów znaleźć się w naszym kraju. 

Po pierwsze, możliwe jest, że jakiś turysta "przywiezie" dżumę z zagranicznych wakacji w rejonach endemicznych, czyli takich, gdzie dżuma nadal występuje. - Na wakacjach w takich miejscach, np. w Arizonie, trzeba uważać na gryzonie. Jeśli przy drodze widzimy przejechane zwierzę i koniecznie chcemy mu pomóc, powinniśmy to zrobić w maseczce i rękawiczkach. Do szczurów raczej nikt się nie zbliża, ale rodzice często pozwalają dzieciom na zabawę z wiewiórkami w parkach, a one też mogą być rezerwuarem dżumy i w przypadku ugryzienia przez zwierzę (rzadziej), a częściej przez pchłę na nim żerującą, możemy ulec zakażeniu - ostrzega prof. Rajewski.

Pchły przenoszą bakterię "Yersinia pestis" pomiędzy zakażonymi gryzoniami a innymi zwierzętami lub ludźmi, dlatego wybierając się w rejony endemiczne dżumy, lepiej unikać starych pensjonatów i hoteli. - Nawet jeśli ktoś przywlecze dżumę do Polski, co niezwykle rzadko, ale może się zdarzyć, raczej jej rozprzestrzenianie skończy się na izolowanym przypadku albo epidemii lokalnej. Okres wylęgania w przypadku dżumy płucnej trwa od jednego do czterech dni. Osoby, które miały kontakt z chorym, mogą przyjąć antybiotyk w ramach profilaktyki poekspozycyjnej i w ten sposób uchronić się przed zachorowaniem - podkreśla prof. Rajewski. 

Drugi scenariusz, zdaniem prof. Rajewskiego bardziej prawdopodobny, biorąc pod uwagę obecną sytuację geopolityczną, jest taki, że ktoś wykorzysta dżumę jako broń biologiczną i w ten sposób wywoła epidemię tej choroby na większą skalę, co wiązałoby się z ogromnym niebezpieczeństwem.

Jeśli chodzi o przypadek rosyjski, wiele szczegółów nie zostało jeszcze potwierdzonych. - Zachęcamy rosyjskie władze, by szybko i jawnie przekazały rzetelne informacje - mówił w CNN rzecznik Departamentu Stanu USA. Jak dodał, władze "ściśle monitorują sytuację we współpracy z CDC (Centrum Kontroli i Prewencji Chorób) oraz partnerami międzyresortowymi". Portal Axios, powołując się na przedstawiciela administracji Donalda Trumpa, napisał w niedzielę, że Biały Dom "wie o tej sytuacji, monitoruje ognisko (zachorowania) i analizuje możliwości".

Dżuma - objawy, droga zakażenia, leczenie 

Dżuma zbierała żniwo w XIV-wiecznej Europie. Była to jedna z największych epidemii w historii. Spowodowała ogromne straty populacyjne, stąd jej powszechnie zwana nazwa - "czarna śmierć".

Choroba ma różne postacie, które mogą również przechodzić jedna w drugą. - Dżuma płucna przenosi się drogą kropelkową i objawia się wysoką gorączką, bólem w klatce piersiowej, dusznością, krwiopluciem, ciężkim przebiegiem zapalenia płuc i niewydolnością oddechową - wylicza prof. Paweł Rajewski. 

Dżuma dymienicza objawia się przede wszystkim powiększeniem węzłów chłonnych, które nierzadko osiągają duże rozmiary, ponad 10 cm, z towarzyszącym odczynem bólowym, ropnym rozpadem węzła chłonnego, gorączką i dreszczami. Rozwija się na skutek kontaktu z pchłami albo z gryzoniami zakażonymi bakteriami Yersinia pestis.  W trzeciej postaci dżumy - posocznicowej – rozwija się sepsa, wstrząs septyczny, z niewydolnością wielonarządową. Śmiertelność w tym przypadku jest bardzo wysoka. 

Choć wcześniej nazywano dżumę "czarną śmiercią", dziś - rozpoznana odpowiednio wcześnie - jest chorobą uleczalną i to przy pomocy powszechnie dostępnych antybiotyków takich jak streptomycyna, gentamycyna, cyprofloksacyna i tetracyklina.  Dla osób, które pracują w laboratoriach z Yersinia pestis, osób pracujących w obszarach endemicznych oraz dla niektórych wojskowych dostępne są szczepienia chroniące przed dżumą. Nie stosuje się ich rutynowo.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: