Kogo poprze Konfederacja w Krakowie? Jest stanowisko partii

Bartosz Bocheńczak i Sławomir Mentzen w Krakowie
Łukasz Gibała o wiceprezydencie z Prawa i Sprawiedliwości: to absolutnie wykluczone
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Łukasz Gągulski/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Zostawiamy wybór naszym wyborcom. Nie mam jednak przekonania, że któryś z tych kandydatów popchnie Kraków w dobrym kierunku - powiedział tvn24.pl rzecznik Konfederacji Wojciech Machulski. Rzecznik odniósł się też do przyszłości działaczy lokalnych struktur partii po wpadce ze zbieraniem podpisów, przez co ugrupowanie nie miało w wyborach na prezydenta Krakowa własnego kandydata.

W drugiej turze wyborów na prezydenta Krakowa spotkają się bezpartyjny lider stowarzyszenia Kraków dla Mieszkańców Łukasz Gibała i senatorka Koalicji Obywatelskiej Monika Piątkowska.

Gibała, który od początku kampanii prowadził w sondażach, uzyskał w pierwszej turze 36,38 proc. poparcia. Na Piątkowską zagłosowało 29,91 proc. wyborców. W dalszej kolejności znaleźli się: Michał Drewnicki z PiS (17,5 proc.), Aleksandra Owca z Razem (6,91 proc.), Daria Gosek-Popiołek z Nowej Lewicy (4,81 proc.), Michał Klimek z Konfederacji Korony Polskiej (4,11 proc.) oraz Sławomir Pietrzyk z Socjaldemokracji Polskiej (0,37 proc.).

Rzecznik Konfederacji: stoimy z boku

W gronie kandydatów zabrakło przedstawiciela Konfederacji. Miał nim być Bartosz Bocheńczak, sekretarz partii i szef sztabu Sławomira Mentzena w wyborach prezydenckich z 2025 roku. Jego komitet nie zebrał jednak wymaganych trzech tysięcy podpisów poparcia, które były konieczne do rejestracji kandydatury.

Łukasz Gibała na wieczorze wyborczym
Łukasz Gibała na wieczorze wyborczym
Źródło zdjęcia: PAP/Łukasz Gągulski

W pierwszej turze wyborów Konfederacja nie udzieliła poparcia żadnemu z zarejestrowanych kandydatów. Czy partia poprze kogoś w drugiej turze?

- Zostawiamy wybór naszym wyborcom, bo oni w Krakowie są i myślę, że podejmą właściwą decyzję. Natomiast żaden z tych kandydatów nie daje nam gwarancji tego, że w Krakowie sprawy będą szły ku lepszemu. Stoimy z boku tej drugiej tury wyborów, ale podejrzewam, że nasi wyborcy w dużej liczbie wezmą w niej udział - powiedział nam Wojciech Machulski, rzecznik Konfederacji.

W 2023 roku na Konfederację głosowało w Krakowie 7,51 proc. wyborców. Dwa lata później w wyborach prezydenckich Sławomira Mentzena poparło w Krakowie 12,2 proc. głosujących mieszkańców.

Nie wiemy, ilu wyborców krakowskiej Konfederacji poszło do wyborów, a ilu zostało 27 września w domach. Z sondażu Ipsos wynika jednak, że 52,7 proc. osób, które w 2023 roku zagłosowały na Konfederację, oddało teraz głos na Łukasza Gibałę. To więcej niż na Michała Klimka z partii Grzegorza Brauna (29,5 proc.), Michała Drewnickiego z PiS (10,9 proc.) i znacznie więcej niż na Monikę Piątkowską (4,3 proc.).

- Nasi wyborcy w dużej mierze popierali odwołanie Aleksandra Miszalskiego z Koalicji Obywatelskiej, więc ten wynik wydaje mi się dość naturalny. Nie mam jednak przekonania, że któryś z tych kandydatów [w drugiej turze - red.] popchnie Kraków w dobrym kierunku - ocenił rzecznik Konfederacji.

Wojciech Machulski podkreślił, że postulaty Konfederacji są znane mieszkańcom Krakowa. - To jest chociażby sprzeciw wobec epidemii kolesiostwa w magistracie krakowskim. To jest sprzeciw wobec strefy czystego transportu, która była takim gwoździem do trumny Aleksandra Miszalskiego. Te postulaty są znane, na pewno one będą się pojawiały. Słyszałem w wielu wywiadach, że kandydaci są pytani chociażby o podejście do budowy meczetu w Krakowie, co było jednym z tematów poruszanych przez Bartosza Bocheńczaka w tej kampanii - zwrócił uwagę rzecznik.

Fakt, że na Gibałę głosowało tak dużo krakowskich wyborców Konfederacji, nie oznacza, że lider Krakowa dla Mieszkańców jest przedstawicielem prawicy. W Krakowie zbiera on także poparcie wyborców lewicowych - współpracował z Aleksandrą Owcą z Razem, a w 2024 roku popierała go Daria Gosek-Popiołek.

Trzy twarze lewicy w Krakowie
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

Trzy twarze lewicy w Krakowie

Wpadka Konfederacji. Jakie konsekwencje?

Po wpadce ze zbieraniem podpisów Bartosz Bocheńczak został odwołany przez Sławomira Mentzena z funkcji prezesa krakowskich struktur swojej partii - Nowej Nadziei - a działacze mają trafić przed sąd partyjny. Decyzja dotycząca ich przyszłości, a także ułożenia na nowo szeregów krakowskiej Konfederacji, wciąż nie zapadła. - Struktury będą reorganizowane z myślą o kolejnych wyborach parlamentarnych. Prezes Sławomir Mentzen wkrótce wybierze następcę Bartosza Bocheńczaka - stwierdził Machulski.

Jeszcze zanim komisja wyborcza ostatecznie odrzuciła wniosek o rejestrację Bartosza Bocheńczaka, Sławomir Mentzen określił sytuację "katastrofą". Przecieki dotyczące wielu odrzuconych z powodu błędów podpisów przez kilka dni krążyły w mediach, więc werdykt w tej sprawie był do pewnego stopnia spodziewany.

Mimo utraty władzy nad lokalnymi strukturami partii Bocheńczak nie stracił jednak funkcji sekretarza krajowego Nowej Nadziei ani miejsca w Radzie Liderów Konfederacji, a to w tym gronie podejmowane są najważniejsze decyzje.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: