Skąd tyle nieważnych głosów w wyborach 2014? Pierwsze takie badanie i raport

TVN24

ShutterstockW 2014 r

Karty do głosowania w wyborach samorządowych powinny wyglądać inaczej; słuszne są postulaty, by dotychczasową broszurę zastąpiła np. karta większego formatu - uważają eksperci Fundacji Batorego. Ich zdaniem, wzrost nieważnych głosów w wyborach w 2014 r. to efekt wielostronicowej karty wyborczej.

To wnioski z raportu "Nieważne głosy - ważny problem. Wyniki badania kart do głosowania z wyborów sejmików województw 2014". Raport jest efektem pierwszego w historii badania kart do głosowania przeprowadzonego przez grupę ekspertów skupionych przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach wspólnego projektu z Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych. Eksperci przeanalizowali karty wyborcze z wyborów do sejmików województw w 2014 r. ze 93 losowo wybranych obwodów z całej Polski.

Problemem karta broszurowa

W 2014 r. w wyborach do sejmików województw oddano ok. 2,5 mln głosów nieważnych (co stanowiło 18 proc. wszystkich głosów) wobec ok. 1,7 mln w 2010 r (ok. 12 proc. wszystkich). W tym liczba głosów pustych zarówno w 2010 r., jak i w 2014 r. wyniosła ok. 1,2 mln. Natomiast liczba głosów wielokrzyżykowych (takich, w których zaznaczono więcej niż jednego kandydata) wzrosła 2,5-krotnie - w 2014 r. wyniosła 1,16 mln, cztery lata wcześniej 466 tys.

Brak krzyżyka przy nazwisku kandydata lub postawienie go na więcej niż na jednej liście komitetu powoduje, że głos jest nieważny. W wyborach do sejmików wojewódzkich wyborca w 2014 r. otrzymał kartę do głosowania w formie broszury; na każdej kolejnej kartce broszury umieszczona była lista danego komitetu wyborczego. Autorzy raportu uważają, że intencją wyborców, którzy oddali głosy wielokrzyżykowe, nie było świadome oddanie nieważnego głosu, a ich decyzje wynikały z wprowadzenia kart zbroszurowanych. W tego typu kartach - jak podkreślają eksperci w raporcie - wyborcy zaznaczali po jednym kandydacie na każdej stronie, traktując pojedyncze strony jak odrębne karty wyborcze. Jak stwierdził dr Adam Gendźwiłł (UW), karta zbroszurowana została wprowadzona, żeby samodzielnie mogły głosować osoby niewidome i niedowidzące. "Intencja była słuszna, niestety okazało się, że to rozwiązanie przyniosło także problemy i kilkaset tysięcy głosów nieważnych" - czytamy w raporcie.

Po wyborach samorządowych - zauważają autorzy raportu - postulowano często, by "odejść od kart do głosowania w formie zbroszurowanej i umieścić wszystkie listy na jednej dużej "płachcie"". - Rozbudowane badania przeprowadzone przez Fundację im. Stefana Batorego i Naczelną Dyrekcję Archiwów Państwowych takie wnioski potwierdzają - dodają autorzy w raporcie.

Rekomendacje na następne wybory

Zdaniem dr. Adama Gendźwiłła (UW) wnioski z raportu pokazują, jak istotną kwestią jest projekt karty wyborczej, w tym instrukcja do głosowania. - Przed wyborami zaplanowanymi na 2018 r. trzeba doprowadzić do tego, żeby karty wyborcze były lepiej zaprojektowane; (...) najlepiej zrezygnować z broszur na rzecz kart drukowanych w większym formacie - dodał Gendźwiłł w komentarzu do raportu. Zdaniem ekspertów, aby uniknąć takiego odsetku nieważnych głosów, wynikających z rodzaju kart (broszurowana) oraz instrukcji, należy nie tylko skonstruować innego rodzaju karty, lecz wprowadzić szereg innych rozwiązań. Wśród najważniejszych zaleceń wymieniają m.in. kampanie informacyjne przed każdymi wyborami nt. procedur wyborczych, szkolenia dla wszystkich członków obwodowych komisji wyborczych i zwiększenie dyscypliny uczestnictwa w nich, zmianę sposobu kategoryzacji głosów nieważnych z uwzględnieniem przyczyn ich nieważności czy stałe działanie edukacyjne nt. kompetencji samorządu terytorialnego. Jedna z autorek raportu dr Anna Materska-Sosnowska oceniła w komentarzu do raportu, że o tym, jak wyglądają procedury wyborcze nie powinni decydować wyłącznie prawnicy i urzędnicy, gdyż muszą być one zrozumiałe dla wszystkich. - Kluczową sprawą jest powołanie przez Krajowe Biuro Wyborcze interdyscyplinarnej grupy roboczej, która pomoże wypracować nowe wzory materiałów wyborczych i informacyjnych - podkreśliła.

Jak zaznaczają autorzy raportu, sporadycznie zdarzało się, że komisje błędnie klasyfikowały głosy ważne jako nieważne - i odwrotnie - co nie miało znaczącego wpływu na wynik wyborów (błędnie zaklasyfikowane głosy oddane na różne partie w znacznej mierze wzajemnie się znosiły).

Raport Fundacji Batorego

Raport "Nieważne głosy - ważny problem" przygotowali: Adam Gendźwiłł, Mikołaj Cześnik, Jarosław Flis, Jacek Haman, Anna Materska-Sosnowska, Bartłomiej Michalak, Paweł Pietrzyk, Jarosław Zbieranek.

Do przeprowadzenia badania wylosowano reprezentatywną próbę 100 obwodów, a ostatecznie objęto badaniem 93 obwody. Materiał obejmował ponad 51 000 kart, w tym ponad 8600 głosów nieważnych. Procedura uwzględniała komisyjne sprawdzenie i wykonanie opisu materiałów oraz sprawdzenie poprawności kwalifikacji kart przez Okręgowe Komisje Wyborcze, a każdy głos został opisywany ze względu na przyczynę nieważności.

Autor: jaz/kk / Źródło: TVN24, PAP