Zdradziła go "referentka". Tajemnicze zajście w pokoju z tajnymi dokumentami CBŚP

TVN24

Wrocławskie CBŚP rozbiło gang dostarczający narkotyki do więzienia ["Fakty" TVN z 15.04.2019 r.]Dariusz Łapiński | Fakty TVN
wideo 2/4

Wysoki rangą oficer CBŚP dostał się potajemnie do pomieszczeń z tajnymi dokumentami, do których nie powinien mieć dostępu - dowiedział się tvn24.pl. Sprawa miała wyjść na jaw przez kuriozalny błąd. Zdaniem naszych informatorów, kiedy oficer zamykał to pomieszczenie, odcisnął na plombie własną pieczątkę, tak zwaną referentkę.

Tajemnicza historia rozegrała się przed miesiącem w pokojach zajmowanych przez wrocławski zarząd Centralnego Biura Śledczego Policji.

- Ujawniono, że jeden z funkcjonariuszy mógł dostać się do pomieszczenia, do którego nie posiadał uprawnień. Aby wyjaśnić wszelkie okoliczności tego incydentu wszczęto postępowanie służbowe oraz przesłano dokumentację do prokuratury celem oceny prawnokarnej - brzmiała lakoniczna odpowiedź, którą uzyskaliśmy od komisarz Iwony Jurkiewicz, oficer prasowej CBŚP.

Miała zdradzić go "referentka"

Więcej udało nam się ustalić nieoficjalnie. Funkcjonariusz, wobec którego zostało wszczęte to postępowanie, pełni wysoką funkcję w strukturach wrocławskiego Centralnego Biura Śledczego Policji.

- Prawdopodobnie nocą wszedł do pokoi, gdzie nie miał dostępu, do pionu zwalczania przestępczości ekonomicznej - relacjonował nasz rozmówca, który poprosił o zachowanie anonimowości. Aby dostać się do tego pomieszczenia, funkcjonariusz miał posłużyć się kluczami należącymi do kogoś innego oraz czyjąś tak zwaną referentką.

"Referentka" służy do opieczętowywania plomby na drzwiach pokoju lub na przykład na szafie pancernej. Dzięki niej wiadomo, kto jako ostatni wychodził z pomieszczenia lub zamykał szafę.

Po co funkcjonariusz miałby się dopuszczać tego czynu i ryzykować karierę, narażając się jednocześnie na zarzuty? Tego nasi rozmówcy nie są pewni. W rozmowie z tvn24.pl ujawniają, dlaczego podejrzenia padły na tego konkretnego oficera.

- Gdy plombował pokój, użył swojej "referentki", a nie tej ze skradzionych kluczy - przekazali nasi rozmówcy. Włamanie wykrył już następnego poranka inny funkcjonariusz i powiadomił przełożonych. Sprawą zajęło się biuro kontroli, a także Biuro Spraw Wewnętrznych.

Odwołany i oddelegowany

- Chciał dotrzeć do zeznań składanych przez podejrzanego zatrzymanego w związku z fabryką lewych papierosów - usłyszeliśmy w CBŚP. - A te zeznania obciążały różnych policjantów. Nikt nie ma pojęcia, co chciał zrobić z taką wiedzą - przekazał nasz informator.

- Został odwołany z zajmowanego stanowiska i delegowano go do pełnienia służby w innej jednostce - odpowiedziała komisarz Iwona Jurkiewicz, pytana o losy naczelnika. Jak się dowiedzieliśmy, ta "inna jednostka" to pion wrocławskiej prewencji, czyli służba odpowiedzialna za patrolowanie ulic.

Autor: Robert Zieliński (r.zielinski@tvn.pl) / Źródło: tvn24.pl