"Uporczywe nękanie", przeszukanie, zabezpieczenie. Sędzia z Gliwic i "Mała Emi"

TVN24

Aktualizacja:
Fakty TVNCo wiedział Zbigniew Ziobro? ("Fakty" TVN z 22 sierpnia)

Informacje, do jakich dotarł portal tvn24.pl, potwierdzają, że w marcu tego roku policja przeszukała mieszkanie internautki, która w porozumieniu z urzędnikami ministerstwa sprawiedliwości miała zajmować się hejtowaniem sędziów. Funkcjonariusze zabrali jej wtedy między innymi komputer i telefony.

Jak mówił w środę poseł PO-KO Borys Budka, "nośniki informatyczne zostały zajęte w związku z zawiadomieniem, złożonym przez jednego z sędziów będących w tej słynnej grupie 'Kasta'". - Rodzi się więc pytanie. czy minister Zbigniew Ziobro nie skłamał wczoraj, mówiąc o tym, że to teraz, kilka dni temu, dowiedział się o tej sprawie – zauważył.

W "Kropce nad i" powiedział, iż nie wierzy, "że Ziobro, który ma wgląd do każdego postępowania w Polsce, który ma nadzór nad prokuraturą, nie wiedział o tych nośnikach."

O potwierdzenie tej informacji zwróciliśmy się do Biura Prasowego Prokuratury Krajowej. Czekamy na odpowiedź.

Budka: w marcu prokuratura zajęła wszystkie urządzenia elektroniczne pani Emilii
tvn24

Szybka dymisja, przenosiny do Katowic

Na początku marca tego roku, jak pisała 18 marca "Gazeta Wyborcza", "znana internetowa hejterka o pseudonimie @MalaEmiE, która popiera 'dobrą zmianę w wymiarze sprawiedliwości', wrzuciła na Twittera zdjęcie leżącego na łóżku nagiego mężczyzny", które było podpisane słowami "Sędzia GLIWICE Arkadiusz Cichocki". Autor tekstu pt. "Prezes od Zbigniewa Ziobry podał się do dymisji. Przez nagie zdjęcie?" twierdzi, że zdjęcie w sieci wisiało zaledwie kilkadziesiąt minut, po czym zostało skasowane. "Wyborcza" ma jednak zrzut ekranu tego tweeta.

13 marca, pięć dni przed publikacją "GW", a więc, w tym samym dniu, w którym prokurator wydał postanowienie o przeszukaniu mieszkania internautki, minister Zbigniew Ziobro odwołał sędziego Arkadiusza Cichockiego ze stanowiska prezesa Sądu Okręgowego w Gliwicach.

Sędzia Cichocki nie chciał odpowiedzieć dziennikarzowi "Wyborczej", czy jego dymisję można łączyć z opublikowanym w internecie zdjęciem.

"Od dłuższego czasu jestem ofiarą działań, które określam jako przestępcze – podkreślił sędzia Cichocki. Nie chciał powiedzieć, czy zna prawicową hejterkę @MalaEmiE." - napisała gazeta.

Sędzia został natychmiast delegowany do Sądu Apelacyjnego w Katowicach, w którym, jak stwierdza "podział czynności" opisujący zadania sędziego, od 14 marca orzeka w II Wydziale Karnym.

Prezesem katowickiej apelacji jest Witold Mazur. Jego brat - Leszek Mazur - jest przewodniczącym nowej Krajowej Rady Sądownictwa.

"Polska jest tego warta"

Jak napisała 21 sierpnia "Gazeta Wyborcza", to właśnie sędzia Cichocki, wspólnie z pracującym w resorcie sprawiedliwości Jakubem Iwańcem, miał przekazywać Emilii Sz. "Emi" informacje z teczek personalnych sędziów, którzy krytykowali tzw. reformę wymiaru sprawiedliwości wprowadzoną przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.

Dziennik przytacza treść rozmowy między Emilią a Cichockim z 20 lipca 2018 roku. Cichocki przedstawia się jako "Arek Sędzia GLIWICE", a Emilia jako "Emi". "Emi, zarabiam w tej chwili naprawdę dobrze. Umówmy się, że w tego typu sprawach podajesz tylko kwotę. Ale przelewy idą do Tomka. Nie zostawiamy śladów, a Ciebie przecież nie znam. Łukasz dał mi dodatkowe zadania. Wchodzę w to. Z czasem, zaangażowaniem i portfelem. To żadne poświęcenie, Polska jest tego warta" - brzmi zapis rozmowy.

Żądanie wydania rzeczy i przeszukanie

Reporterzy tvn24.pl dotarli do postanowienia prokuratora Prokuratury Regionalnej w Katowicach z 13 marca. Jak się dowiedzieliśmy, w sprawie dotyczącej uporczywego nękania, naruszającego prywatność pokrzywdzonego, prokurator nakazał Emilii Sz. dobrowolne wydanie policji komputerów, telefonów, pamięci przenośnych, w których miały być zapisy i wykazy rozmów, SMS-ów i zdjęcia.

Do przeszukania w warszawskim mieszkaniu Emilii Sz. doszło dwa dni później - 15 marca. Policjanci z komendy rejonowej na Ochocie przejęli m.in. laptop, tablet, dwa telefony, karty SIM i karty pamięci, dwa dyski USB.

W postanowieniu o przeszukaniu pada nazwisko pokrzywdzonego – to ówczesny prezes Sądu Okręgowego w Gliwicach Arkadiusz Cichocki.

Pytania do prokuratury

Z nieoficjalnych informacji tvn24.pl wynika, że od chwili przeszukania mieszkania i przejęcia sprzętu elektronicznego Emilii Sz. w tym postępowaniu nie wykonano innych czynności. Zwraca uwagę to, że postępowanie prowadzi nie prokuratura rejonowa, ani okręgowa, ale Prokuratura Regionalna w Katowicach.

Szefem Prokuratury Regionalnej w Katowicach jest Tomasz Janeczek, jak stwierdza opracowanie "Prokuratura pod specjalnym nadzorem", jeden z zaufanych prokuratorów obecnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. To właśnie ta prokuratura prowadziła m.in. śledztwo w sprawie krakowskiej sędzi, która rozstrzygała sprawę śmierci ojca Zbigniewa Ziobry.

- To najbardziej zaufana prokuratura w kraju dla ministra sprawiedliwości i jego zastępcy Bogdana Święczkowskiego. Tymczasem, takiej wagi doniesienie, jak złożył sędzia Cichocki, zwykle trafia co najwyżej na poziom okręgowy – mówią nasi rozmówcy z prokuratury, zastrzegając sobie anonimowość.

Zapytaliśmy Prokuraturę Krajową o to, na jakim etapie jest postępowanie w sprawie pokrzywdzonego sędziego Cichockiego i czy o niej był informowany Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. Czekamy na odpowiedź.

- Czy to możliwe, żeby Zbigniew Ziobro, jako prokurator generalny, któremu m.in. podlega Prokuratura Regionalna w Katowicach, przez blisko pięć miesięcy nie miał żadnej wiedzy na temat tego, co znajduje się na nośnikach zajętych przez prokuraturę – mówił przed drzwiami katowickiej prokuratury poseł PO Borys Budka.

Z kolei Jakub Stefaniak, rzecznik PSL komentował: - Pan Bóg jest w trzech osobach, a pan Ziobro już w czterech - bo jest prokuratorem generalnym, ministrem sprawiedliwości, nadzorcą Krajowej Rady Sądownictwa i do tego jeszcze posłem z immunitetem - wyliczał. - To oznacza tylko jedno - pierwszy polityczny atak, który wymierzy, wymierzy w pana prezesa (Jarosława - red.) Kaczyńskiego, po to, aby przejąć władzę w PiS-ie - dodał Stefaniak.

- Podejrzewam, że robiąc przeszukanie u Emilii, zabierając komputery, uznano, że sprawa jest zamknięta. Że kobieta nie będzie miała dostępu do archiwów swoich rozmów z członkami grupy "Kasta". Pomylili się – mówi tvn24.pl jeden z pełnomocników kobiety.

Autor: pj, Robert Zieliński / Źródło: tvn24.pl, Gazeta Wyborcza