Bałtyk wyrzucił czarne grudki, plaże zamknięte. "Mamy pewne podejrzenia"
Na plaży w Ustce i okolicach w sobotę pojawiła się czarna, oleista substancja. O sprawie służby zostały poinformowane przez jedną ze spacerowiczek, która zadzwoniła pod numer 112.
Kobieta przekazała, że czarna maź ciągnie się przez kilka kilometrów. Jak relacjonowała, w miejscu, w którym się pojawiła, wyczuwalny był również nieprzyjemny zapach ropy.
Na miejsce przyjechali strażacy. Ich działania zakończyły się jednak dość szybko. Sprawa została przekazana do Urzędu Morskiego w Słupsku, który ma ustalić, czym dokładnie jest substancja.
Czarne, lepkie grudki Bałtyk wyrzucił miejscami na blisko 50-kilometrowy odcinek plaż od Rowów w Pomorskiem do Rusinowa i Wicia w Zachodniopomorskiem.
"Mamy pewne podejrzenia co do jednostki, która zachowała się niezgodnie z prawem w morzu"
- To jest substancja ropopochodna, ale co dokładnie, jeszcze nie wiemy. Pobrane zostały próbki do badań - powiedziała w poniedziałek dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku Anna Sędzińska.
- Substancja została na pewno wyrzucona przez morze. Mamy pewne podejrzenia co do jednostki, która zachowała się niezgodnie z prawem w morzu. Podejmujemy działania wyjaśniające w tej sprawie - zaznaczyła dyrektor Sędzińska.
Podkreśliła, że mogło dojść do czyszczenia baków jednostki pływającej, a w konsekwencji tej zabronionej prawem czynności, do zanieczyszczenia morza.
Wskazała, że jeśli uda się udowodnić winę, to na jednostkę będzie nałożona kara i dodatkowo będzie ona obciążona kosztami sprzątania plaż i utylizacji usuniętych nieczystości.
Posprzątają plażę, apel do spacerowiczów
Zaznaczyła, że jeszcze w poniedziałek będą podejmowane działania w celu usunięcia zanieczyszczeń z plaż.
- Skłaniamy się ku temu, by posprzątać plaże własnymi siłami i - gdy już będziemy wiedzieć, co to za substancja - przekazać zebrane nieczystości do firmy, która zajmuje się utylizacją tego typu odpadów - przekazała szefowa Urzędu Morskiego w Słupsku.
Zaznaczyła, że jest za wcześnie, by podać koszty tej operacji. - Musimy wiedzieć, ile jest tych nieczystości i czym one są - wskazała.
Jednocześnie zaapelowała do mieszkańców i turystów spacerujących po zanieczyszczonych plażach, by zachowali ostrożność, unikali kontaktu z substancją, której skład dopiero zostanie zbadany.
Plaże zamknięte do odwołania
Usteckie plaże decyzją Urzędu Morskiego w Słupsku zostały w poniedziałek po południu zamknięte do czasu usunięcia z nich substancji ropopochodnej, którą wyrzucił Bałtyk.
"W związku z ujawnieniem na plaży substancji potencjalnie niebezpiecznej pochodzenia ropopochodnego, dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku podjął decyzję o czasowym zamknięciu plaż na wysokości gminy i miasta Ustka" - podano.
Urząd poinformował, że plaże pozostaną zamknięte "do czasu usunięcia i zneutralizowania substancji oraz zapewnienia bezpieczeństwa osobom przebywającym na plaży". Zwrócił się z prośbą o stosowanie się do oznakowania oraz poleceń służb, niezbliżanie się do ujawnionej substancji i niepodejmowanie prób jej samodzielnego usuwania.
Zapewnił, że o dalszych działaniach będzie informować na bieżąco.
W rozmowie z dyrektor Urzędu Morskiego w Słupsku Anna Sędzińska poinformowała, że zamknięte zostały tylko plaże gminy i miasta Ustki, bo "tam tej substancji ropopochodnej jest najwięcej".