Od dwóch tygodni walczą ze skażeniem wody. Urzędnicy zawiadomili policję

Woda nie nadaje się do picia (zdjęcie ilustracyjne)
Gmina Kosakowo (Pomorskie)
Źródło: Google Maps
Około 4500 mieszkańców gminy Kosakowo (Pomorskie) od dwóch tygodni nie może pić wody z kranu. Miejscowy sanepid wykrył, że doszło do skażenia bakterią Escherichia coli, czyli pałeczką okrężnicy. Urzędnicy w środę zawiadomili policję w związku z podejrzeniem ingerencji osób trzecich.

Pierwszy komunikat o skażeniu wody został wydany przez sanepid 19 listopada. Drugi - ze zwiększoną strefą oddziaływania - pięć dni później.

- Obecnie wodę z sieci wyłącznie do celów sanitarnych może wykorzystywać około 4500 osób. Znaczy to tyle, że można za jej pomocą tylko spłukiwać toalety. Do dyspozycji mieszkańców dotkniętych problemem wysłaliśmy beczkowozy. Mieszkańcy mogą też korzystać z ogrzewanych kontenerów z prysznicami - opowiada Julia Nowak ze spółki "Peko", powołanej przez gminę do opieki nad wodociągami. 

Szukanie przyczyn

Rozmówczyni tvn24.pl wskazuje, że od wielu dni prowadzone były prace, które miały pomóc w pozbyciu się zanieczyszczeń. - Przeprowadziliśmy płukania i chlorowania sieci. Sprawdziliśmy też pustostany, które mogły być źródłem zanieczyszczenia. Analizowaliśmy też, czy i gdzie mogą znajdować się nielegalne podpięcia do sieci - dodaje rozmówczyni tvn24.pl.

Wskazuje, że najnowsze - przeprowadzone w poniedziałek - badania wskazały, że w wodzie jest chlor. Na szczęście, pomiar nie wykrył już bakterii Escherichia coli.

- Mamy nadzieję, że po wypłukaniu chloru będziemy mogli już poinformować, że sytuacja wróciła do normy - przekazuje dyrektorka spółki "Peko". 

Sprawdzają "ingerencję osób trzecich"

Kwestię skażenia - jak czytamy w komunikacie gminy Kosakowo, który został opublikowany w środę - badają organy ścigania. Działania, jak przekazuje samorząd, prowadzone są "wielowątkowo, także pod kątem potencjalnej ingerencji osób trzecich. Instytucje gminne w pełni współpracują ze służbami w celu wykrycia ewentualnych sprawców" - czytamy. 

- Dziś około godziny 13 otrzymaliśmy zgłoszenie od Straży Gminnej w Kosakowie dotyczące podejrzenia ingerencji w instalację wodną na terenie jednego z ośrodków w Mostach. Sprawa dotyczy obszaru objętego decyzją sanepidu o braku przydatności wody do spożycia. Na miejsce skierowano policjantów z wydziału dochodzeniowo-śledczego oraz technika kryminalistyki, który wykonuje oględziny i zabezpiecza ślady. Na terenie ośrodka pracują również przedstawiciele Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych oraz sanepidu. Funkcjonariusze sprawdzają, czy doszło do ingerencji osób trzecich i czy mogło to mieć wpływ na zanieczyszczenie wody - infomuje asp. sztab. Joanna Samula, oficer prasowy policji w Pucku.

Skażenie może być związane z rozszczelnieniem instalacji

Aleksandra Lange, zastępca Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Pucku, tonuje emocje. Wskazuje, że skażenie bakterią Escherichia coli może być związane z rozszczelnieniem instalacji. 

- Tego typu problemy czasami się zdarzają. Skażenie tą bakterią nie musi oznaczać, że woda w sieci została zabrudzona ściekami. Czasami problem może pojawić się ze względów technicznych. Rury biegną w ziemi, która jest rezerwuarem bakterii. Do skażenia wystarczy nieszczelność, która często jest trudna w wykryciu - zaznacza.

Aleksandra Lange przestrzega, że spożycie wody skażonej wodą może doprowadzić do problemów zdrowotnych. - Może dojść do objawów ze strony układu pokarmowego. Może to nawet stanowić zagrożenie życia lub zdrowia, dlatego bezwzględnie należy stosować się do komunikatów Państwowego Inspektora Sanitarnego - mówi Lange.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: