Obama mówił też, że już wstępne badania wykazały, że paczki zawierały ładunki wybuchowe. Miały one trafić do dwóch "miejsc kultu judaizmu w Chicago". Amerykański rząd podjął decyzję o dodatkowych kontrolach w porcie cargo i o wzmożonych środkach bezpieczeństwie w powietrzu.
Prezydent Stanów Zjednoczonych wyraził podejrzenie, że za spowodowanie zagrożenia odpowiedzialna jest grupa bojowników Al-Kaidy z Półwyspu Arabskiego. Prezydent zapewnił, że USA są zdecydowane zniszczyć Al-Kaidę w Jemenie, skąd zostały nadane oba pakunki.
Barack Obama poinformował także, że jest w kontakcie z prezydentem Jemenu, który zaoferował pełną pomoc. Jak powiedział, wydał polecenie, by "zmobilizować wszystkie siły policyjne i wywiad, aby chronić ludność przed zamachem".
Obama poleci do Chicago
Biały Dom poinformował jednocześnie, że prezydent Barack Obama nie zmieni swych sobotnich planów podróży do Chicago, gdzie ma wziąć udział w wiecu poparcia demokratycznych kandydatów przed wtorkowymi wyborami. Dwie paczki zawierające materiały wybuchowe, które zostały nadane z Jemenu, miały trafić właśnie do instytucji żydowskich w tym mieście.
Rzecznik prasowy Białego Domu Robert Gibbs dodał, że amerykański prezydent odwiedzi też, tak jak zaplanowano, Filadelfię.
"Wystawały kable i wysypywał się proszek"
Przesyłki znaleziono w piątek w samolotach transportowych firm UPS w Wielkiej Brytanii i FedEx w Dubaju. Zostały wysłane z Jemenu do Stanów Zjednoczonych.
Jak podała telewizja CNN, w samolocie, który miał międzylądowanie w Wielkiej Brytanii podczas lotu z Jemenu do Chicago, znaleziono pojemnik na toner, z którego wystawały kable i wysypywał się proszek. Wstępna kontrola wykazała jednak, że nie była to bomba, ale - jak stwierdziły później władze - przesyła "stanowiła potencjalne zagrożenie".
Brytyjska policja poinformowała, że przedmioty znalezione w samolocie zostały wysłane na dalsze badania. Dodała, że nie ma oznak świadczących o tym, że celem ataku była Wielka Brytania. Brytyjskie władze, słowami szefowej MSW Theresy May, oświadczyły jednak, że bardzo poważnie traktują te wydarzenia i że "bezpieczeństwo Zjednoczonego Królestwa ma bezwzględny priorytet".
Samolot został przeszukany w centrum dystrybucyjnym na lotnisku w regionie East Midlands, 260 km na północ od Londynu. Wcześniej zamknięta część lotniska została ponownie otwarta o godzinie 18.30 czasu polskiego.
Źródło: reuters, pap