W środę popołudniu Paul H. trafił do zamkniętej kliniki psychiatrycznej. Biegły sądowy uznał, że mężczyzna cierpi na chorobę psychiczną oraz że są podstawy by sądzić, że czynu dokonał w stanie niepoczytalności lub przynajmniej częściowej niepoczytalności.
Policja zdementowała wstępne teorie, które krążyły w internecie, że Paul H. nosił tak naprawdę arabskie nazwisko. Krajowe Biuro Kryminalne Bawarii (Landeskriminalamt, LKA) podało, że dotychczas nie odkryto żadnych podstaw ani przesłanek świadczących o powiązaniu podejrzanego z ekstremistami.
Nie wiadomo, co skłoniło go do okrzyków "Allahu Akbar", które zdaniem świadków wznosił podczas ataku.
Prosiliśmy policję, żeby zamknęła go w klinice. Jednak oni odmówili
Mężczyzna pochodzący z Giessen (Hesja) zaatakował we wtorek rano najpierw 56-letniego przypadkowego pasażera, który właśnie wysiadł z pociągu szybkiej kolei miejskiej (S-Bahn). Ofiara w wyniku odniesionych ran zmarła w szpitalu. Paul H., według informacji policji, ciężko ranił następnie kolejnych trzech mężczyzn. Jak podało w środę LKA, stan zdrowia ofiar jest stabilny.
Z dotychczasowych informacji wynika, że mężczyzna dwa dni przed atakiem przebywał na oddziale psychiatrycznym. "Die Zeit" podaje, że za namową swoich dziadków, Paul H. trafił na jeden dzień do kliniki w Giessen ze względu na swoje problemy psychiczne. W poniedziałek rano opuścił szpital.
Gazeta "tz" opisuje, że w miniony weekend dziadkowie Paula H. podjęli bezskuteczną próbę umieszczenia wnuka w szpitalu. - Prosiliśmy policję, żeby zamknęła go w klinice. Jednak oni odmówili - mówił dziadek domniemanego mordercy.
Autor: tmw\mtom / Źródło: PAP, Sueddeutsche Zeitung, tz, Zeit