Amerykańskie media opisują konsekwencje bójki między dwiema nastolatkami w miasteczku Villa Rica w Georgii. W ubiegły czwartek, tuż po wyjściu z autobusu szkolnego, doszło do ostrej wymiany zdań między koleżankami z tej samej szkoły - pisze "Washington Post". Dziewczynki chwilę później zaczęły się "okładać pięściami". W wyniku szarpaniny 12-letnia Jada West kilkukrotnie uderzyła głową o chodnik - precyzuje ABC News.
Całe zdarzenie zostało zarejestrowane telefonem komórkowym, prawdopodobnie przez jednego z uczniów obserwujących bójkę z oddali, i trafiło do mediów społecznościowych. Udostępniła je ciotka dziewczynki. Z filmu wynika, że na miejscu była też osoba dorosła, która próbowała interweniować. Dziennik nie sprecyzował, czy był to przypadkowy świadek zdarzenia, czy ktoś znany dziewczynkom. Film kończył się tym, że obie nastolatki podniosły plecaki i oddaliły się z miejsca bójki - informuje ABC News. Jednak 12-letnia Jada do domu nie dotarła.
Nastolatka zemdlała po bójce. Policja komentuje
Jak relacjonują amerykańskie media, Jada po drodze straciła przytomność. Jej przyjaciółka pobiegła powiadomić o tym rodzinę. - Wsiadłam do samochodu i podjechałam tam, a ona leżała na ziemi. Nie oddychała - powiedziała stacji WSB-TV matka 12-latki.
Na środowej konferencji prasowej sierżant Spencer Crawford, rzecznik lokalnej policji, przekazał, że w dniu, w którym doszło do bójki, "policja została wysłana do leżącej na ulicy nieletniej, u której doszło do zatrzymania krążenia". Chwilę wcześniej na miejscu pojawili się ratownicy medyczni. Dziewczynka trafiła do szpitala po przeprowadzonej przez służby resuscytacji krążeniowo-oddechowej, jednak po trzech dniach zmarła. W niedzielę rodzina przekazała informację o jej śmierci w mediach społecznościowych.
Crawford przekazał, że służby wszczęły śledztwo w sprawie - analizują nagranie z telefonu komórkowego i czekają na wyniki sekcji zwłok. - Z uwagi na charakter sprawy nie postawiono jeszcze żadnych zarzutów - dodał.
Szkoła w hrabstwie Douglas przekazała w oświadczeniu, że Jada była "optymistyczną, życzliwą i energiczną uczennicą". Placówka twierdzi, że "nic nie wskazuje na to, by incydent miał jakikolwiek związek ze szkołą", ponieważ doszło do niego "poza jej terenem i po godzinach lekcyjnych".
Opracowała Ewa Żebrowska / am
Źródło: ABC News, US News, The Washington Post, New York Post
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock