Trwa wizyta Xi Jinpinga w Stanach Zjednoczonych. W czwartek przywódca Chin spotkał się z Donaldem Trumpem w Białym Domu. Rozmowy dotyczyły m.in. sytuacji na świecie i relacji chińsko-amerykańskich. Trump zaprezentował gościowi m.in. prezydencką "Aleję Sław", gdzie znajdują się portrety dotychczasowych amerykańskich przywódców. W momencie, gdy zatrzymali się przy miejscu Joe Bidena, Trump stwierdził: "Trump, a potem Trump, a tu jest autopen, to Biden", pokazując zdjęcie urządzenia do powielania podpisów umieszczone w galerii zamiast portretu Bidena.
Jak wynika z nagrania opublikowanego przez Biały Dom, kpiny prezydenta USA wywołały śmiech chińskiego przywódcy i pozostałych osób. Widać też, jak Trump klepie gościa po ramieniu.
Trump o "autopenie"
Aleja powstała w kolumnadzie Zachodniego Skrzydła Białego Domu w zeszłym roku. Donald Trump wielokrotnie twierdził, że osoby z otoczenia Bidena ukrywały prawdziwy stan zdrowia ówczesnego prezydenta i same podejmowały decyzje, podpisując się za niego pod dokumentami. Dowodem na to miałoby być używanie specjalnej maszyny do składania podpisów (tzw. autopen). Zdaniem Trumpa, użycie maszyny nasiliło się pod koniec prezydentury poprzednika. Uznał to za "najniebezpieczniejszy skandal w historii, z wyjątkiem ukartowanych wyborów prezydenckich w 2020 roku".
Sam Biden oskarżył republikanów o kłamstwa na ten temat. - Sam podejmowałem wszystkie decyzje w trakcie mojej prezydentury, a wszelkie sugestie, że tego nie robiłem, są niedorzeczne i fałszywe - podkreślił w czerwcu zeszłego roku. W rzeczywistości takiej maszyny używało od dekad wielu prezydentów, senatorów i kongresmenów. Używać jej można tylko po odpowiedniej autoryzacji. Sygnał przekazywany jest drogą elektroniczną.
Redagował AM