Tragedia rozegrała się w piątek w jednym z przedszkoli w dzielnicy Obołoń w Kijowie. Ojciec dwumiesięcznej dziewczynki przyszedł tam, by zabrać starszą córkę. Młodszą zostawił w wózku w holu na parterze. Wrócił po kilku minutach, jednak niemowlęcia już nie było.
Kilkanaście godzin poszukiwań
Mężczyzna zaalarmował policję. Poszukiwania trwały przez kilkanaście godzin. Funkcjonariusze sprawdzali nagrania z kamer przemysłowych, zainstalowanych w centrach handlowych, aptekach, sklepach z żywnością i ubrankami dla dzieci, stacjach benzynowych, a także na przystankach komunikacji miejskiej.
W sobotę przedstawiciel prezydenta do spraw praw dziecka Mykoła Kuleba poinformował, że kobieta, która uprowadziła niemowlę, została zatrzymana.
- Dziecko jest badane przez lekarzy - oznajmił Kuleba, cytowany przez internetową gazetę Ukraińska Prawda".
Sprawczynią okazała się 20-letnia mieszkanka miasta Wyszogród w obwodzie kijowskim. Została zatrzymana przez policję i złożyła zeznania. Mówiła, że wcześniej zmarła jej miesięczna córka. Twierdziła, że "zobaczyła mężczyznę z niemowlęciem, który narzekał, że chce je oddać do sierocińca". - Nie chciałam zostawiać dziecka sobie. Zamierzałam poinformować policję, że ojciec chce jej zostawić - powiedziała zatrzymana.
Policja zbada, czy słowa sprawczyni o śmierci własnej córki są prawdziwe. Kobieta zostanie zbadana przez psychologa. Zatrzymany został także partner 20-latki. Oboje mieszkali w baraku na terenie tartaku, gdzie pracował partner.
Do uprowadzenia dziecka doszło w dzielnicy Obołoń w Kijowie
Niemowlę zostało przekazane rodzicom. Sprawczyni grozi do 12 lat więzienia.
Sprawa poruszyła ukraińską opinię publiczną. - To wiadomość, na którą wszyscy czekali, zwłaszcza rodzice dziecka - powiedział prezydent Petro Poroszenko, który podziękował policji za szybkie zatrzymanie sprawczyni.
Autor: tas//kg / Źródło: npu.gov.ua, Ukraińska Prawda, Unian
Źródło zdjęcia głównego: npu.gov.ua