Na złotej trumnie Botosza położono wieniec z napisem "kamastu dade", co w tłumaczeniu z dialektu grupy Lowarów i Kełderaszy oznacza: "kochamy cię, tatusiu". Przed przeszklonym karawanem z 1890 r., który razem z końmi sprowadzono z Republiki Czeskiej, szło dwóch strażników miejskich. Za karawanem powoli sunęła orkiestra, grająca m.in. muzykę z "Ojca chrzestnego". Za nią uformował się liczący około tysiąca osób orszak żałobników. Na końcu jechało kilka luksusowych samochodów.
Nad bezpieczeństwem uroczystości, która trwała dwie godziny, czuwali strażnicy miejscy oraz policja. Atmosfera była spokojna, czasami z tłumu rozlegał się okrzyk: "Chwała królowi!". - Od dzieciństwa był mieszkańcem Koszyc. Nigdy nie opuścił swojego miasta - powiedział podczas pogrzebu brat zmarłego Karol Poliak.
W południe kondukt dotarł do domu żałobnego, gdzie zmarłego pożegnała rodzina i najbliżsi. Później na jednym z cmentarzy w Koszycach odbyła się ceremonia pogrzebowa. Jeszcze przed rozpoczęciem uroczystości żałobnych rodzina podkreśliła, że Botosz zostanie pochowany bez pieniędzy i bez złota.
Pierwsza taka koronacja
Robert Botosz został koronowany na króla romskiego w kwietniu 2014 roku w Koszycach. Była to pierwsza taka koronacja na Słowacji. Złożył uroczystą przysięgę, że będzie dążyć do zjednoczenia społeczności romskiej, a także współpracować z państwem w kwestiach społecznych dotyczących mniejszości.
Sprawą otwartą jest wybór następcy. - Musi upłynąć trochę czasu i musi zostać wybrany przez kompetentnych ludzi, którzy wiedzą, jakie warunki musi spełniać. U nas szanuje się wiek, doświadczenie, musi to być człowiek, który już coś przeżył i już kierował społecznością - powiedział bratanek zmarłego Luciano.
Społeczność romska na Słowacji
Według spisu powszechnego z 2021 r. na Słowacji mieszka nieco mniej niż 70 tys. Romów, ale eksperci szacują, że w rzeczywistości jest ich od 400 tys. do pół miliona, co oznacza, że stanowią nawet 10 proc. populacji kraju. Największe ich skupiska znajdują się na wschodzie i południu Słowacji. Za najważniejsze problemy bardzo niejednolitej społeczności uważa się jej rozwarstwienie. Część Romów żyje na granicy biedy, często w osadach na skraju miast, bez sanitariatów i podstawowej infrastruktury. Wykluczenie dotyczy także edukacji, opieki medycznej i zatrudnienia.
Dla społeczności Romów jednym z najważniejszych momentów, kiedy mogli zwrócić uwagę na swoje problemy, była wizyta w 2021 r. papieża Franciszka w koszyckim osiedlu Lunik IX, które jest jednym z największych slumsów i gett we współczesnej Słowacji. Jednym z uczestników papieskiej mszy był król Robert Botosz.
Opracował Maciej Wacławik / am
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/ROBERT NEMETI