Pijany czy wrobiony jako "kozioł ofiarny"? Areszt dla kierowcy pługu, który zderzył się z odrzutowcem

Świat


Tymczasowy areszt dla Władimira Martynienki, kierowcy pługa śnieżnego z lotniska Wnukowo. Kilka dni temu wjechał on w startujący odrzutowiec. Zginął wówczas m.in. prezes francuskiego koncernu Total. Według moskiewskiego sądu Martynienko musi pozostać w zamknięciu, bo "mógłby wywierać naciski na śledztwo". Adwokat aresztowanego zapewnia o jego niewinności i dziwi się, że ciągle nie ma ostatecznych wyników badań, które mają potwierdzić, że jego klient przed wypadkiem pił alkohol.

Martynienko to kierowca pługa z 10-letnim stażem na lotnisku Wnukowo. Zdaniem sądu w Moskwie, przebywając na wolności zagrażałby przebiegowi śledztwa ws. wypadku, w którym śmierć poniosły cztery osoby.

Kozioł ofiarny? Przeszkadzałby w śledztwie?

Zdaniem sądu mężczyzna mógłby wpłynąć na inne przesłuchiwane w śledztwie osoby, m.in. szefa lotniska i szefostwo obsługi technicznej pasów startowych.

Jego adwokat Aleksandr Karbanow zapewnia, że Martynienko jest niewinny i nie był pijany w poniedziałkowy wieczór, gdy doszło do wypadku. Przed sądem zeznał też, że jego klient w ciągu 10 lat pracy "nigdy nie został przyłapany na piciu".

Adwokat uważa, że argumenty podane przez sąd w czwartek są "absurdalne". Zwrócił uwagę na wypowiedź sędzi, że "pierwszy test wykrył obecność alkoholu we krwi zatrzymanego", jednak "potrzeba 5-7dni dla uzyskania ostatecznego wyniku".

- Normalnie stwierdzenie czegoś takiego zajmuje dzień, dwa - twierdzi Karbanow dodając, że jego zdaniem słowa sędzi "nie mają żadnego sensu".

Stacja CNN zastanawia się, czy kierowca pługa może być "kozłem ofiarnym", którego Rosjanie szukają, by ocalić wolność i posady innych, wyżej postawionych osób. Wcześniej podobną pojawiającą się hipotezę relacjonowała agencja Reutera.

Sugerują sabotaż?

Władimir Martynienko w poniedziałek przed swoją zmianą przeszedł - według adwokata - pomyślnie codzienną kontrolę medyczną stosowaną przez lotnisko wobec pracowników; jak podkreśla obrońca, śledczy muszą mieć dostęp do wyników tych badań.

Prawnik mówi, że jego klient tuż po odprawie usłyszał dochodzący z hangaru "dziwny dźwięk" mający się dobywać - jego zdaniem - z pługa, którym miał kierować. Gdy inni kierowcy ruszyli do pracy, on jeszcze przez chwilę sprawdzał pług w poszukiwaniu usterki i wyjechał na pas kilkadziesiąt metrów za innymi pojazdami.

Jeden z kontrolerów lotów, którego dane nie zostały ujawnione, miał stwierdzić w zeznaniu będącym w posiadaniu śledczych, że był przekonany o tym, iż wszystkie pługi przejechały już w tamtym momencie przez pas startowy i dlatego zezwolił na rozpoczęcie kołowania pilotowi francuskiego odrzutowca.

Martynienko nie uniknął zderzenia z maszyną zbliżającą się do niego z ogromną prędkością, bo w zupełnych ciemnościach - relacjonuje adwokat - zauważył ją dopiero w ostatniej chwili.

Śmierć prezesa paliwowego giganta

W katastrofie, do której doszło w poniedziałek tuż przed północą czasu moskiewskiego, zginął Christophe de Margerie, prezes koncernu Total, trzeciego największego gracza na rynku paliwowym w Europie oraz trzy inne osoby znajdujące się na pokładzie odrzutowca Falcon 50 mającego lecieć do Paryża.

Katastrofę na lotnisku Wnukowo poza Komitetem Śledczym Federacji Rosyjskiej bada też Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK). Rosja zaprosiła do współpracy z nim ekspertów z Francji. Trzech śledczych i dwóch ekspertów technicznych jest już w Moskwie.

Do tej pory w śledztwie zatrzymano cztery osoby. W czwartek szef lotniska Wnukowo i jego zastępca podali się do dymisji.

Autor: adso/kwoj / Źródło: CNN, tvn24.pl