Świat

"ONZ cierpi z powodu bezradności w obliczu kolejnych kryzysów". Komorowski w USA

Świat


- Polska konsekwentnie staje po stronie tych, którzy chcieliby dokonać reformy ONZ - powiedział we wtorek w Fort Bragg w USA prezydent Bronisław Komorowski. Przyznał jednak, że obecnie nie ma koalicji, która byłaby w stanie przeprowadzić taką głęboką reformę.

Prezydent Bronisław Komorowski przebywa w Stanach Zjednoczonych. W czwartek zabierze głos podczas 69. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. W rozmowie z polskimi dziennikarzami Komorowski podkreślił, że "jest stałe dążenie Polski i innych krajów do zreformowania ONZ, która cierpi z powodu bezradności w obliczu kolejnych kryzysów, także o charakterze militarnym".

ONZ cierpi z różnych powodów

- Cierpi z różnych powodów, czasami z powodu łatwości zablokowania działania siły międzynarodowej, jeśli agresorem staje się jeden z krajów dysponujących prawem weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ - dodał Komorowski. Jak zauważył, wszyscy mówią o reformie ONZ, ale "nie potrafią sobie z tym poradzić". - Polska konsekwentnie staje po stronie tych, którzy chcieliby dokonać reformy ONZ, ale dziś nie widać jakiejś koalicji, która byłaby w stanie tę głęboką reformę przeprowadzić - powiedział prezydent.

Prezydent mówił niedawno w wywiadzie dla dziennika "New York Times", że jego głównym przesłaniem będzie reforma ONZ, "aby uczynić tę instytucję zdolną do przeciwdziałania zagrożeniom, które rzeczywiście dziś istnieją". Według niego symbolem ogólnej słabości ONZ jest blokowanie Rady Bezpieczeństwa w sprawie Ukrainy.

Amerykański dziennik napisał - powołując się na rozmowę z polskim prezydentem - że Polska chce ograniczenia rosyjskiego prawa do weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Zdaniem Komorowskiego, Rosja chce "odbudować swą imperialną pozycję i rozległą strefę wpływów", dąży też do powrotu do rozmiarów mocarstwa. Prezydent wyraził jednocześnie pewność, że kryzys ukraiński pozwolił dostrzec to, że Rosja stanowi wyraźne zagrożenie dla bezpieczeństwa, na co przywódcy Polski zwracali uwagę od dwóch dekad.

Autor: bieru//rzw / Źródło: PAP