Siostra Kima oskarża administrację Trumpa o "prowokacje"

Kim Jo Dzong, Mun Jae-in, Kim Dzong Un
Wizyta Kim Dzong Una w Pałacu Kŭmsusan
Źródło: Reuters

Kim Jo Dzong, wpływowa siostra przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una, skrytykowała administrację Donalda Trumpa za nasilenie "prowokacji" i stwierdziła, że uzasadnia to zwiększenie przez Pjongjang działań w celu odstraszania nuklearnego – podała państwowa telewizja KCNA.

Siostra lidera Korei Północnej Kim Dzong Una, Kim Jo Dzong, potępiła niedzielną wizytę amerykańskiego lotniskowca USS Carl Vinson w Korei Południowej. Oceniła, że działanie to było częścią "polityki konfrontacji" przeciwko Korei Północnej.

- Gdy tylko w tym roku pojawiła się nowa administracja w USA, nasiliły się prowokacje polityczne i wojskowe przeciwko Korei Północnej, będące kontynuacją wrogiej polityki poprzedniej administracji – powiedziała Kim Jo Dzong.

Siostra północnokoreańskiego przywódcy podkreśliła, że "wroga polityka wobec Korei Północnej, prowadzona obecnie przez USA, jest wystarczającym uzasadnieniem, aby Pjongjang w nieskończoność wzmacniał swój potencjał nuklearny".

Kim Jo Dzong, Mun Jae-in i Kim Dzong Un
Kim Jo Dzong, Mun Jae-in i Kim Dzong Un
Źródło: PYONGYANG PRESS CORPS

Ministerstwo obrony Korei Południowej stwierdziło we wtorkowym oświadczeniu, że komentarze Kim Jo Dzong były niczym więcej niż kłamstwem mającym na celu usprawiedliwienie rozwoju pocisków nuklearnych.

"Broń nuklearna Korei Północnej nigdy nie będzie akceptowalna, a jedynym sposobem na przetrwanie Korei Północnej jest porzucenie obsesji i złudzeń na temat broni nuklearnej" – stwierdził resort obrony Seulu.

Amerykański lotniskowiec w Pusan

Lotniskowiec USS Carl Vinson zawinął w niedzielę wraz z grupą uderzeniową do portu w Pusan, położonego 320 kilometrów na południe od Seulu. Była to pierwsza wizyta amerykańskiego lotniskowca w Korei Południowej od 20 stycznia, czyli początku drugiej kadencji Donalda Trumpa na stanowisku prezydenta USA.

"Nasze siły zbrojne podejmą zdecydowane działania odwetowe przeciwko wszelkim zagrożeniom ze strony Korei Północnej, a sojusz Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych będzie wspierał pokój i stabilność na Półwyspie Koreańskim oraz w regionie poprzez ścisłą współpracę" - oświadczył kontradmirał Li Nam Gu, dyrektor morskiego centrum operacyjnego marynarki wojennej Korei Południowej.

Agencja Yonhap zaznaczyła, że amerykański kontradmirał Michael Wosje - zapytany o to, czy obecna trójstronna współpraca w zakresie bezpieczeństwa między Koreą Południową, USA i Japonią może osłabnąć za kadencji Trumpa - odmówił bezpośredniego komentarza.

Wojskowy powiedział jedynie, że obecność amerykańskich okrętów w Pusan pokazuje, że "sojusz Korei Południowej i USA jest nadal wzmacniany i utrzymywany w silny sposób".

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: