W środę w Hiszpanii doszło do największej katastrofy kolejowej w Europie od ponad dekady - podaje Reuters. Zginęło co najmniej 68 osób. W zdarzeniu brały udział pociągi dużych prędkości - AVE oraz Iryo. Obydwa jechały z Madrytu w kierunku Sewilli, a jeden ze składów uderzył w tył stojącego drugiego składu.
W związku z tragicznymi wydarzeniami pojawia się pytanie: czy w pociągu istnieje "najbezpieczniejsze miejsce", które może zwiększyć szanse przeżycia, gdy dojdzie do wypadku kolejowego? "The New York Times" zapytał o to ekspertów zajmujących się bezpieczeństwem transportu. - Powiedz mi, do jakiego rodzaju wypadku dojdzie, a powiem ci, gdzie najlepiej usiąść - mówi "NYT" John Goglia, niezależny konsultant ds. bezpieczeństwa i były członek amerykańskiej Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu. W ocenie ekspertów w tym właśnie tkwi haczyk, bo okoliczności i przyczyny wypadków kolejowych bywają bardzo różne.
Czy istnieje "najbezpieczniejsze miejsce"?
Jak zauważa dziennik, panuje powszechne przekonanie, że najbezpieczniejsze są miejsca na środku składu. To pierwsze wagony bowiem przejmują siłę uderzenia w przypadku kolizji czołowej, a ostatnie impet uderzenia od tyłu. Jim Mathews, dyrektor generalny Rail Passengers Association, stowarzyszenia działającego na rzecz poprawy jakości amerykańskiej kolei, stara się siadać właśnie w środkowej części pociągu. Sam zauważa, że nie daje to jednak żadnej gwarancji bezpieczeństwa. I zastrzega: "w zależności od charakteru i skali katastrofy, każde zabezpieczenie może okazać się nieskuteczne".
Kolejne przekonanie - najbezpieczniej jest zająć miejsce nie tylko w środkowych wagonach, ale też przy przejściu, tyłem do kierunku jazdy. W razie nagłego zatrzymania, ciało pasażera siedzącego tyłem zostaje dociśnięte do oparcia fotela, a nie wyrzucone do przodu; ogranicza to ryzyko urazów kręgosłupa oraz uderzenia przez przemieszczające się wewnątrz przedmioty. Miejsce przy przejściu pozwala zaś zachować bezpieczny dystans od szyb, które mogą rozprysnąć się w drobny mak - pisze "NYT".
Jednak eksperci, z którymi rozmawiał nowojorski dziennik podkreślają, że "istnieje zbyt wiele zmiennych, aby można było stwierdzić z całą pewnością", które miejsca są najbezpieczniejsze.
Powszechne przekonania a wypadki
Allan Zarembski, dyrektor programu inżynierii kolejowej i bezpieczeństwa na Uniwersytecie Delaware, zapytany przez "NYT" podkreśla, że nie spotkał się z badaniem, które jednoznacznie wskazywałoby na najbezpieczniejsze miejsce w pociągu, a powszechna rada dotycząca środka składu dotyczy zderzeń. Zaznacza, że gdy dojdzie do wykolejenia, dotknąć może ono każdego wagonu.
Jak zauważa dziennik w przypadku tak gwałtownych zdarzeń dochodzą również inne zagrożenia. Niezabezpieczony bagaż może zamienić się w niebezpieczny pocisk, a nawet same fotele mogą nie wytrzymać siły uderzenia. Bardziej zagrożeni są pasażerowie przebywający w przejściach, przedsionkach czy toaletach. "Jeśli stoisz, prawdopodobnie zginiesz" - zauważa John Goglia. Ale też dodaje: "Jeśli siedzisz, również możesz zginąć, ponieważ w pociągach nie ma pasów bezpieczeństwa".
Statystyki. Kolej jest bezpieczna
Jednak to, co zdecydowanie przemawia na korzyść kolei, to statystyki. Bo katastrofy kolejowe zdarzają się rzadko.
Z przedstawionych przez Międzynarodową Radę Bezpieczeństwa Transportu Kolejowego (International Railway Safety Council) danych Komisji Europejskiej za 2019 rok wynika, że ryzyko śmierci pasażera pociągu na terenie Unii Europejskiej jest równe około 0,09 przypadku śmiertelnego na miliard przejechanych kilometrów. Jest zatem niemal trzykrotnie niższe niż w przypadku autokarów (0,24) i aż o 28 razy niższe niż w przypadku samochodów (2,52). Na szczycie rankingu bezpieczeństwa znalazło się lotnictwo komercyjne (0,08), a na dole zestawienia - motocykle i motorowery (36,41).
Redagował AM