Polityczny skandal w Czechach

Petr Pavel
Prezydent Czech Petr Pavel na nagraniach archiwalnych
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: Michaela Rihova/CTK/PAP/EPA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Niedopuszczalne i całkowicie nie do przyjęcia - tak prezydent Czech Petr Pavel określił wiadomości, które otrzymał od wicepremiera Petra Macinki. Podczas nadzwyczajnej konferencji prasowej Pavel mówił o "próbie szantażu".

Pavel przekazał, że Macinka "od dłuższego czasu" próbuje wpłynąć na jego stanowisko w kwestii nominacji w rządzie. - Jak dotąd podchodziłem do wszystkich tych prób z wyrozumiałością - stwierdził prezydent Czech we wtorek, po czym dodał, że treść wiadomości, które w nocy jego doradca otrzymał od Macinki - wicepremiera, ministra spraw zagranicznych, środowiska i szefa partii Zmotoryzowani (Motoriste) - była na tyle "poważna", iż zdecydował się je opublikować.

- Słowa ministra spraw zagranicznych zawarte w wiadomościach tekstowych uważam za próbę szantażu. Uważam, że to niedopuszczalne i całkowicie nie do przyjęcia w naszych demokratycznych warunkach - kontynuował Pavel.

Prezydent publikuje wiadomości od ministra

Podkreślił, iż próby szantażu i pogróżki kierowane przez Macinkę pod adresem prezydenta uważa za "całkowicie niedopuszczalne" w jakimkolwiek demokratycznym kraju. - Jednocześnie uważam za ważne, aby obywatele widzieli, jak wybrani przedstawiciele reprezentują ich interesy. Takie postępowanie może również zaszkodzić wizerunkowi i wiarygodności Republiki Czeskiej za granicą - mówił Pavel podczas nadzwyczajnej konferencji prasowej.

Czeski prezydent dodał, że nie ulegnie "zastraszaniu" i w dalszym ciągu będzie kierował się "przede wszystkim konstytucją i interesami Republiki Czeskiej". Pod koniec wystąpienia poinformował, iż wiadomości od Macinki zamierza przekazać prawnikom, którzy ocenią, czy ich treść wypełnia znamiona przestępstwa szantażu.

W wiadomościach, które Pavel opublikował w mediach społecznościowych, Macinka groził m.in. "spaleniem mostów w sposób, który przejdzie do podręczników politologii", jeśli prezydent nie nominuje Filipa Turka na stanowisko ministra środowiska. Szef czeskiej dyplomacji zapewnił, że ma w tej kwestii poparcie premiera Babisza. W innym miejscu Macinka pisał: "Albo wszystko będzie możliwe, albo nic. Wystarczy jeden podpis...". Miał też grozić, że jeśli prezydent nie podejmie kroków w sprawie nominacji Turka, "konsekwencje bardzo go zaskoczą (i nie tylko jego)".

Czeska policja we wtorek po południu poinformowała o otrzymaniu wniosku o zbadanie treści wiadomości i zapowiedziała ich analizę "w kontekście prawa karnego".

Prezydent ma zastrzeżenia

Współtworzący koalicję rządzącą Zmotoryzowani najpierw chcieli, by poseł Filip Turek został ministrem spraw zagranicznych, a później środowiska. Prezydent Petr Pavel nie wyraził jednak zgody na nominację, kierując się zastrzeżeniami dotyczącymi przeszłości Turka i jego wpisów w sieciach społecznościowych.

Prezydent uznał, że honorowy przewodniczący eurosceptycznej, prawicowej partii Zmotoryzowani nie szanuje czeskiego porządku prawnego. Odmawiając nominacji na stanowisko w rządzie prawicowo-populistycznego premiera Andreja Babisza, Pavel podkreślił, że Turek wielokrotnie wyrażał swoje sympatie wobec nazistowskich Niemiec.

12 stycznia ministrowie zdecydowali, że Turek będzie pełnomocnikiem rządu Czech ds. polityki klimatycznej.

Źródło: irozhlas.cz, PAP, tvn24.pl
Czytaj także: