TVN24 | Świat

Mąż Cimanouskiej, Arseń Zdaniewicz, o swym wyjeździe na Ukrainę i dalszych planach pary

TVN24 | Świat

Autor:
tas//rzw
Źródło:
PAP, BBC, Euroradio , Radio Zet
Cimanouska zaczęła rozumieć, że wracać do Mińska jest niebezpiecznieTVN24
wideo 2/2
TVN24Cimanouska zaczęła rozumieć, że wracać do Mińska jest niebezpiecznie

Arseń Zdaniewicz, mąż lekkoatletki Krysciny Cimanouskiej, która w czasie igrzysk olimpijskich w Tokio postanowiła nie wracać na Białoruś, opuścił ten kraj i wyjechał na Ukrainę. W rozmowie z BBC powiedział, że czuje się bezpiecznie. Wiceminister spraw zagraniczych Marcin Przydacz powiedział, że jeśli zgłosi się do polskiej placówki, to resort dołoży "wszelkich starań", aby mógł dołączyć do żony. Cimanouska otrzymała w Polsce wizę humanitarną. Do Warszawy przyleci w najbliższą środę.

25-letni Arseń Zdaniewicz opuścił Białoruś i udał się na Ukrainę, gdy jego żona poinformowała, że w związku z krytyką działań władz sportowych swojego kraju została odsunięta od udziału w igrzyskach olimpijskich w Tokio, a funkcjonariusze próbowali ją zmusić do wylotu na Białoruś przez Stambuł. Nie sprecyzował dokładnego miejsca pobytu. Wcześniej rosyjski portal Sport Express informował, że mężczyzna przebywa w Kijowie.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO

- Decyzję o wyjeździe podjąłem w pół godziny. Nie czułem, by mnie śledzono, spokojnie przekroczyłem granicę, teraz jestem bezpieczny - powiedział w rozmowie z BBC mąż lekkoatletki, który również jest sportowcem i trenerem. Zdaniewicz twierdził, że wyjechał na Ukrainę, ponieważ ma w tym kraju znajomych. Nie wiadomo, jakie są dalsze plany pary.

Przydacz: jeśli Arseń Zdaniewicz się zgłosi, to zrobimy wszystko, aby mógł dołączyć do żony

Jednak jak powiedział Radiu ZET wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz, jeśli mąż Zdaniewicz zgłosi się do polskiej placówki, to resort dołoży "wszelkich starań, aby mógł dołączyć do swojej żony".

Według ustaleń radia Arseń Zdaniewicz nie złożył na razie wniosku o wizę. - Natomiast z całą pewnością, jeżeli zgłosiłby się do polskiej placówki, albo chciał przekroczyć polską granicę, to będziemy starali się dołożyć wszelkich starań, żeby również i on mógł funkcjonować na terytorium Polski i dołączyć do swojej żony - oświadczył wiceszef MSZ.

Normalny "stan psychiczny"

Zdaniewicz podkreślił, że stan psychiczny jego żony jest "normalny", choć białoruskie państwowe media piszą o jej "psychicznych problemach". Pytany, czy wraz z Cimanouską popierali protesty na Białorusi, odpowiedział: - Nie interesowaliśmy się polityką i w protestach nie braliśmy udziału.

Mężczyzna zaznaczył, że są wraz z żoną gotowi wrócić na Białoruś, pod warunkiem, jak to ujął - "że nas nie posadzą i nie będzie spraw karnych". Poinformował, że na Białorusi została matka Cimanouskiej, a także inni krewni, którzy ich wspierają.

Wsparcie straży granicznej

W rozmowie ze stacją Europejskie Radio dla Białorusi (Euroradio) Zdaniewicz powiedział, że już po przekroczeniu granicy odczuł wsparcie ukraińskiej straży granicznej. - Nawet straż graniczna wspierała i życzyła powodzenia w przyszłości, aby wszystko się u nas ułożyło. Już na Ukrainie znają całą sytuację i są gotowi pomóc - powiedział.

Pytany o to, jak "widzi całą sytuację", odpowiedział. - Cały problem polega na tym, że nasi kierownicy (ekipy sportowej - red.) źle działają, nic nie mówią sportowcom, ci wszystkiego dowiadują się w ostatniej chwili. Oczywiście, rozumiem emocje Krysciny, która dowiedziała się, że zamiast swojej sztafety dystansowej ma biec 4x400 metrów. To dla niej bardzo długa odległość.

Mąż Cimanouskiej: jest dziewczyną z charakterem

W białoruskich mediach pojawiły się doniesienia, że Cimanouska płakała w czasie rozmowy ze swoimi opiekunami, którzy mieli ją przekonywać, by wróciła na Białoruś. - W ogóle, ona jest dziewczyną z charakterem. Oznacza to, że w życiu codziennym trudno ją doprowadzić do takiego stanu. Sposób, w jaki została tam potraktowana? Nie mam słów, by opisać metody stosowane przez naszych rodaków. Jestem po prostu zszokowany przedstawicielami naszego zespołu, którzy wywierają presję na sportowców.

Czy rozumiesz, że nie będziesz mógł wrócić na Białoruś, a twoja kariera może zacząć się od zera? - zapytał dziennikarz Euroradia. - Rozumiem i nie żałuję. Nie chcę, by moja żona była sama w innym kraju bez żadnego wsparcia. W każdym razie będę ją wspierał i będę przy niej. A pracę, jak sądzę, można znaleźć także w innym kraju.

Boi się represji

Przedstawiciel Białoruskiego Funduszu Sportowej Solidarności Anatol Kotau powiedział BBC, że Cimanouska boi się represji przeciwko swojej rodzinie na Białorusi i "to jest teraz jej największy lęk".

W poniedziałek Kryscina Cimanouska, która dzień wcześniej zgłosiła się na policję na lotnisku i w efekcie nie wyleciała z Tokio, otrzymała w ambasadzie RP polską wizę humanitarną. Polscy dyplomaci zaoferowali jej opiekę i pomoc w podróży do Polski. Jeszcze w niedzielę w Tokio pomocy udzielili jej pracownicy japońskiego MSZ. Sprawą zajął się MKOl.

Autor:tas//rzw

Źródło: PAP, BBC, Euroradio , Radio Zet