Na razie nie wiadomo co było bezpośrednią przyczyną awaryjnego lądowania. Najważniejsze jest jednak to, że całe zdarzenie zakończyło się szczęśliwie. Policja wręcz chwali młodego pilota, który zachował przytomność umysłu i uniknął spowodowania poważnego wypadku.
- Właśnie rozkoszowałem się porankiem Wielkanocnej Niedzieli, rozmawiając przez telefon ze szwagrem, gdy usłyszałem olbrzymi trzask i gruchot metalu. Spojrzałam ponad płot, a tam był samolot - relacjonował mieszkający w pobliżu miejsca wypadku Nick Probert.
Jak podają lokalne media, 18-latek, który ma niedługo wstąpić do australijskich sił powietrznych, po wylądowaniu na drodze, sam wydostał się z samolotu. Co więcej od razu zaczął kierować ruchem, dzięki czemu na drodze nie utworzyły się korki.
Źródło: NEWSML