W organizmie Aleksieja Nawalnego wykryto substancje z grupy inhibitorów acetylocholinoesterazy - przekazali lekarze z berlińskiego szpitala Charite. Związki z tej grupy znalazły zastosowanie między innymi w produkcji owadobójczych pestycydów, ale także leków na demencję. Produktem obróbki inhibitorów są także nowiczoki, środki bojowe, o których szerzej świat usłyszał w 2018 roku, po ataku na byłego agenta rosyjskiego wywiadu Siergieja Skripala.
Aleksiej Nawalny, jeden z liderów opozycji antykremlowskiej w Rosji, został hospitalizowany w czwartek w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Samolot lądował awaryjnie w Omsku. Opozycjonista jest w śpiączce. Jego współpracownicy uważają, że go otruto.
OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>
W poniedziałek lekarze z berlińskiego szpitala Charite, gdzie w ubiegłym tygodniu przewieziony został Nawalny, przekazali wyniki jego badań. Wynika z nich, że w ciele pacjenta zidentyfikowano toksyczne substancje z grupy inhibitorów acetylocholinoesterazy.
Medycy nadal starają się wskazać, jaka konkretnie substancja dostała się do organizmu opozycjonisty. Co jednak może nam powiedzieć sama grupa tych inhibitorów?
Od owadobójczych pestycydów po broń chemiczną
Esterazy cholinowe to związki kluczowe dla prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego u ludzi, zwierząt i owadów. Odpowiadają one za przekazywanie informacji nerwowych między komórkami. Zablokowanie bądź zahamowanie ich działania może doprowadzić do ostrej niewydolności organizmu, w tym zakłóceń pracy mięśni, które nie są w stanie dalej kurczyć się i rozkurczać. W konsekwencji może to doprowadzić do śmierci.
To właśnie takie działanie w kontakcie z organizmami mają substancje z grupy inhibitorów acetylocholinoesterazy, których obecność wykryto u Nawalnego.
CZYTAJ WIĘCEJ. Toksyczne substancje w organizmie Aleksieja Nawalnego >>>
Powyższa grupa związków chemicznych wykorzystywana jest w wielu dziedzinach przemysłu, od produkcji gazów bojowych przez owadobójcze pestycydy po leki łagodzące objawy choroby Alzheimera.
Dla ludzi niebezpieczny może okazać się jednak sam kontakt z pestycydami na bazie inhibitorów podczas ich produkcji, mieszania lub stosowania. Mogą one przeniknąć do organizmu drogą oddechową, pokarmową, lecz także przez kontakt z oczami czy skórą.
Śmiertelny produkt inhibitorów
Jednym z produktów obróbki inhibitorów acetylocholinoesterazy są także nowiczoki, toksyczne substancje paralityczno-drgawkowe, prawdopodobnie opracowywane jeszcze w Związku Radzieckim jako śmiertelnie niebezpieczna broń chemiczna.
O nowiczoku głośno zrobiło się w 2018 roku, kiedy to w brytyjskim Salisbury zaatakowany nim został były agent rosyjskiego wywiadu Siergiej Skripal oraz towarzysząca mu córka Julia. Policja na Wyspach informowała wówczas, że łącznie w związku z próbą otrucia Skripala poszkodowanych zostało 21 osób, w tym policjant, który jako pierwszy dotarł do nieprzytomnej pary.
CZYTAJ WIĘCEJ. Paraliż, obezwładniający ból i halucynacje. Rosyjski "debiutant" z piekła rodem użyty w Anglii >>>
Prace nad substancją były ściśle tajne i nie ma informacji wskazujących na to, aby jakiekolwiek inne państwo poza Rosją posiadało zdolność jej produkcji. Sam fakt ujawnienia istnienia nowiczoka w 1991 roku spotkał się z ostrą reakcją rosyjskich władz. Informację zdradziło dwóch naukowców pracujących w podmoskiewskim laboratorium.
Nowiczok działa na tej samej zasadzie, co inne substancje paralityczno-drgawkowe. Po przedostaniu się do organizmu ofiary (przez płuca lub skórę) blokuje działanie układu nerwowego. Człowiek jest paraliżowany i stopniowo odmawiają posłuszeństwa kolejne organy. Cały organizm zatrzymuje się. Ma temu towarzyszyć obezwładniający ból i halucynacje, zanim ofiara nie straci przytomności.
Nawet błyskawiczne udzielenie pomocy nie gwarantuje uratowania człowieka. Podczas prac nad nowiczokiem jeden z naukowców, Andrej Żeleźniakow, miał zetknąć się ze śladową ilością substancji, kiedy w laboratorium zepsuła się wentylacja. Wyszedł z pomieszczenia, zataczając się i majacząc. Pomimo błyskawicznej pomocy ludzi, którzy świetnie zdawali sobie sprawę, jak działa nowiczok, naukowiec odzyskał przytomność dopiero po dziesięciu dniach. Nigdy nie wrócił do zdrowia. Zmarł po czterech latach naznaczonych częściowym paraliżem, ciągłym bólem, napadami drgawek i wieloma innymi skutkami ubocznymi.
Autorka/Autor: ft/kab
Źródło: Reuters, tvn24.pl