Strażacy pracowali na miejscu przez cała noc, dogaszając pogorzelisko. Spłonął magazyn i sklep z częściami do ciągników rolniczych.
- Występowały bowiem punktowe zarzewia ognia, m.in. w strukturze i konstrukcji fachu. Podjęto również częściowo rozbiórkę poszycia dachowego, żeby można było bezpośrednio lać wodę na to źródło ognia. Działania prowadzono również z wykorzystaniem podnośnika – wyjaśnił zastępca komendanta powiatowego PSP w Nisku i oficer prasowy st. bryg. Ireneusz Szewczyk
Zaznaczył, że punktowe miejsca pożaru, które się pojawiały na pogorzelisku, zostały zagaszane i zalane wodą; pożar jest ugaszony, ale działania nie zostały całkowicie zakończone. - Obecnie strażacy prowadzą bowiem czynności nadzorowe, zabezpieczają miejsce zdarzenia. Trwają też czynności rozbiórkowe – dodał Szewczyk.
W działaniach w nocy i obecnych biorą udział cztery zastępy – około 16 strażaków PSP i OSP; w sumie w akcji wzięło udział ponad 150 strażaków.
Pożar w Nisku
Pożar magazynu oraz sklepu z częściami do ciągników rolniczych wybuchł w piątek. Zgłoszenie o pożarze wpłynęło o godz. 8.24 i po siedmiu minutach zastępy straży były na miejscu.
Jak informował wówczas rzecznik podkarpackich strażaków st. bryg. Marcin Betleja, w trakcie gaszenia ognia dwóch strażaków Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nisku zostało odciętych przez ogień. Szybko zostali ewakuowani ze strefy, ale niestety nie udało się uratować ich życia.
Podczas briefingu prasowego komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Rzeszowie nadbryg. Tomasz Baran relacjonował, że cały czas była łączność ze strażakami, którzy informowali o sytuacji. - Jednak w pewnym momencie nadali sygnał "Ratunek". Zostali odcięci od możliwości ewakuacji, dając informację, że pożar rozprzestrzenia się błyskawicznie i potrzebują pomocy – mówił nadbryg. Baran.
Strażacy, idąc na ratunek, weszli do środka, jednak warunki były na tyle ekstremalne, że udało się odnaleźć tylko pierwszego z wzywających pomocy strażaków i został natychmiast ewakuowany na zewnątrz. Strażak nie dawał już oznak życia i podjęto akcję reanimacyjną. Jednocześnie kolejni strażacy udali się do środka, szukając drugiego kolegi, ale sytuacja pożarowa była na tyle trudna, że dopiero trzecia próba podejścia pozwoliła na wyciągnięcie go na zewnątrz.
W hołdzie strażakom, którzy zginęli, w piątek o godz. 18 w jednostkach PSP i OSP w całym kraju zostały włączone sygnały świetlno-dźwiękowe w pojazdach pożarniczych.
Na razie nie wiadomo, jakie materiały zajęły się ogniem i dlaczego pożar rozwinął się w tak szybkim tempie.
Flagi opuszczone do połowy masztu
Na miejscu pożaru była obecna również wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul. Podczas briefingu zaznaczyła, że strażacy ci mieli duże doświadczenie i całe życie przed sobą. Zapewniła, że wszystkie osoby potrzebujące wsparcia psychologicznego taką pomoc już otrzymały. Psychologowie zostaną także skierowani do rodzin strażaków uczestniczących w akcji gaśniczej.
Wojewoda zarządziła opuszczenie flag państwowych do połowy masztu na budynkach Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie oraz jego delegatur w dniach 16-19 października 2026 r. Zwróciła się także z apelem do organów administracji publicznej, jednostek organizacyjnych oraz mieszkańców województwa podkarpackiego o godne uczczenie pamięci zmarłych strażaków.
Kondolencje rodzinie ofiar złożyli w mediach społecznościowych prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk, minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, a także m.in. wojewoda podkarpacki, komendant Państwowej Straży Pożarnej oraz Służba Ochrony Państwa.