Pożar wybuchł w piątek rano. Podczas akcji gaśniczej ogień odciął drogę ucieczki dwóm strażakom. Ich życia nie udało się uratować.
- Trwa gaszenie pożaru, który wybuchł tuż po godzinie 8. Niestety podczas gaszenia doszło do dramatycznej sytuacji, dwóch strażaków zostało odciętych przez ogień. Pomimo tego, że zostali bardzo szybko ewakuowani przez swoich kolegów ich życia nie udało się uratować - powiedział starszy brygadier Marcin Betleja, rzecznik prasowy podkarpackiej straży pożarnej.
- Zgodnie ze standardami rota gaśnicza udała się na rozpoznanie do środka. Cały czas była łączność ze strażakami, strażacy informowali o sytuacji i rozpoznaniu, jednak w pewnym momencie nadali sygnał "ratunek", zostali odcięci od możliwości ewakuacji, dając informację, że pożar rozwinął się błyskawicznie i potrzebują pomocy - relacjonował obecny na miejscu nadbryg. Tomasz Baran, Podkarpacki Komendant Wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej.
W tym momencie rota asekuracyjna podjęła natychmiastowe działania ratownicze.
- Strażacy z tej samej zmiany służbowej weszli do środka, jednak warunki termiczne były na tyle ekstremalne, że odnaleźli pierwszego strażaka i błyskawicznie go ewakuowali na zewnątrz. Strażak nie dawał już oznak czynności życiowych. Błyskawicznie podjęto czynności reanimacyjne. Jednocześnie kolejni strażacy udali się do środka szukać drugiego kolegi - powiedział Baran.
To byli doświadczeni strażacy
- To jest ryzyko, które każda akcja ratowniczo-gaśnicza niesie. Strażacy są na pierwszej linii ognia, ratując życie i zdrowie obywateli Polski i dziś ponieśli największą ofiarę - powiedział nadbryg. Wojciech Kruczek, Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej.
Jak przekazał, jeden ze zmarłych to oficer z prawie dziesięcioletnim stażem. - Dokładnie dziewięć lat i 11 miesięcy temu rozpoczął służbę jako stażysta, przechodził przez wszystkie szczeble na podziale bojowym. Miał ogromne doświadczenie. Jako młodszy kapitan wziął udział w tej akcji jako pierwsza rota ze swoim kolegą, aspirantem z siedmioletnim doświadczeniem po dwuletniej szkole aspiranckiej. Później przez pięć lat przechodził szczeble na podziale bojowym – mówił Kruczek.
Jak dodał, gdy strażacy weszli do budynku, ogromna ilość materiałów palnych zgromadzona na pierwszej kondygnacji hali, spowodowała bardzo szybki rozwój pożaru i ratownicy zostali odcięci od możliwości odwrotu.
Ewakuowano mieszkańców, "toksyczna chmura"
Od rana strażacy gaszą pożar i bronią przed ogniem sąsiednie budynki. Blisko źródła ognia znajdują się domy mieszkalne. Początkowo na miejscu działało ponad 100 strażaków, ale z czasem ich liczba wzrosła do 150.
Okoliczne domy zostały ewakuowane, na miejscu pracują też strażacy ze specjalistycznej grupy, którzy monitorują stan powietrza. Strażacy zaapelowali do mieszkańców o nieotwieranie okien.
Zmarli strażacy pracowali w powiatowej komendzie w Nisku. Jak przekazał Betleja, nikt oprócz dwóch zmarłych funkcjonariuszy nie został poszkodowany.
Okolicę hurtowni zabezpiecza policja. - Zablokowana jest ulica Dębinki i ulica Jaworowa. Są organizowane objazdy - przekazał Eryk Klimek, oficer prasowy niskiej policji. Jak wyjaśnił, policjanci i prokurator rozpoczną ustalanie przyczyn pożaru po zakończeniu akcji gaśniczej.
Wiceminister: oddali to, co najcenniejsze
Wyrazy współczucia podczas briefingu złożył wiceminister MSWiA Wiesław Leśniakiewicz. - Wychodząc dziś rano na służbę zapewne nie przypuszczali, że nie wrócą do swoich rodzin. To dla nas bardzo trudna sytuacja - podkreślił.
Przekazał, że wyjściowa ocena sytuacji, która zastali strażacy "nie niosła ze sobą wielkiego ryzyka". - Ale można powiedzieć, że nie ma zdarzenia, w którym strażak nie narażałby swojego życia i zdrowia - dodał.
- Chciałabym zapewnić rodziny zmarłych, że rząd polski i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji zaopiekuje się całymi rodzinami, które poniosły tę największą stratę w postaci syna, męża, brata - powiedział.
Wiceminister podkreślił, że zmarli to "doświadczeni ratownicy ze stażem w służbie, dobrze wykształceni". Jeden z nich było oficerem, drugi aspirantem. - Prowadząc czynności ratownicze oddali to, co najcenniejsze: swoje życie.
"Są bohaterami"
Na miejscu pożaru pojawiła się również wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul, która złożyła kondolencje najbliższym zmarłych strażaków.
- Czynię to w swoim imieniu, ale również obecnych tu samorządowców, pana burmistrza, pana starosty, wszystkich strażaków Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. To ogromna strata, jesteśmy razem z państwem w bólu i cierpieniu. To byli strażacy, którzy mieli duże doświadczenie, ale przed nimi było całe życie. Dlatego tym bardziej jest nam bardzo, bardzo przykro z tego powodu. Wszystkie osoby, które potrzebują pomocy i wsparcia psychologicznego już są otoczone wsparciem. Będziemy dodatkowo kierować psychologów do rodzin i do strażaków, którzy uczestniczyli w gaszeniu tego pożaru - zapewniła wojewoda, dodając, że "strażacy zrobili wszystko, co można było zrobić, żeby uratować życie swoich kolegów".
- Dla nas ci dwaj strażacy są bohaterami, bo na służbie, ratując drugiego człowieka i jego mienie, oddali życie - powiedziała wojewoda.
Kondolencje od prezydenta i ministra
Kondolencje rodzinie i strażakom złożył minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
"Wielka tragedia. Dwóch strażaków zginęło tragicznie podczas akcji w Nisku. Śp. Bartłomiej i Śp. Wojciech ponieśli najwyższą cenę, wypełniając swoje zadania do samego końca. Składam najszczersze kondolencje Rodzinom, Bliskim oraz Współpracownikom. Cześć Ich pamięci!" - napisał na X.
Wyrazy współczucia przekazał też prezydent Karol Nawrocki.
"Z głębokim smutkiem przyjąłem wiadomość o tragicznej śmierci dwóch strażaków, którzy zginęli podczas akcji gaśniczej w Nisku. Do końca wierni swojej służbie, stawili czoła żywiołowi, narażając własne życie. Ich poświęcenie pozostanie świadectwem najwyższej odwagi i oddania drugiemu człowiekowi. Dziękuję Im za ofiarną służbę Polsce i Polakom, za odwagę i gotowość do niesienia pomocy nawet za cenę własnego życia. Rodzinom i Bliskim tragicznie zmarłych oraz całej społeczności strażaków składam wyrazy najgłębszego współczucia. Cześć Ich pamięci!" - napisał w serwisie X Karol Nawrocki.
Kondolencje złożył również Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej.
"Komendant Główny PSP składa najszczersze kondolencje rodzinom, bliskim, przyjaciołom oraz koleżankom i kolegom dwóch strażaków, którzy zginęli podczas działań w Nisku. Łączymy się w bólu z ich najbliższymi i całą strażacką społecznością. Cześć Ich pamięci" - poinormowała w serwisie X Państwowa Straż Pożarna.
Syreny w hołdzie zmarłym strażakom
Państwowa Straż Pożarna poinformowała, że w hołdzie zmarłym tragicznie strażakom, dziś o godz. 18.00 w jednostkach w całym kraju zostaną włączone sygnały świetlno-dźwiękowe w pojazdach pożarniczych.
"W ten sposób oddany zostanie hołd dwóm Strażakom Komenda Powiatowa PSP w Nisku, którzy dziś zginęli podczas działań ratowniczych. Niech ten gest będzie wyrazem pamięci, szacunku i solidarności całej strażackiej społeczności z Rodzinami i Bliskimi tragicznie zmarłych Strażaków" - poinformowała w mediach społecznościowych Państwowa Straż Pożarna.