Justyna Kowalczyk na trasie w Whistler sięgała po drugi w historii polskiego sportu złoty medal zimowych igrzysk, a w jej rodzinnej Kasinie Wielkiej – podobnie jak w całej Polsce – ludzie płakali ze szczęścia.
- Miałem łzy w oczach – mówił szczęśliwy Rafał Kubowicz z fanklubu naszej złotej medalistki. - Bałem się, że Bjoergen ją weźmie, ale nie. Justyna dała kopa i poszła – mówił rozemocjonowany.
Kasina wyszła na ulice
Cała Kasina Wielka zebrała się w miejscowej świetlicy, gdzie pasjonowała się biegiem. Gdy już Justyna Kowalczyk zameldowała się na mecie jako pierwsza, mieszkańcy jej rodzinnej miejscowości wylegli na ulice. – Justyna, Justyna – tak skandować będą do samego rana.
- To nie my jesteśmy koło Krakowa. Tylko Kraków jest koło Kasiny Wielkiej – Kubowicza rozpiera duma.
Złoty medal Justyny Kowalczyk na 30 km stylem klasycznym to drugi najcenniejszy medal w historii Polski w ZIO. Wcześniej na najwyższym stopniu podium stał tylko Wojciech Fortuna, zwycięzca konkursu skoków narciarskich na dużej skoczni w Sapporo w 1972 roku.
ŚLEDŹ Z NAMI RELACJĘ Z VANCOUVER www.tvn24.pl/igrzyska
Źródło: tvn24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24