Chciał być księdzem od dziecka. Został nim, gdy tylko mógł, czyli gdy skończyła się wojna i jego przymusowa służba dla Trzeciej Rzeszy. Ale przez to także miał szczególny stosunek do Europy, jej historii, krzywd i podziałów. Gorzej radził sobie z problemami współczesnego świata i kościoła. Przez siedem lat swego pontyfikatu nie uniknął ani krytyki, ani błędów.