Akt oskarżenia w sprawie psa Fijo. "Znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem"

Fijo do końca życia będzie miał prawdopodobnie uszkodzony kręgosłup
Fijo do końca życia będzie miał prawdopodobnie uszkodzony kręgosłup
Źródło: tvn24

Bartosz D. jest oskarżony o to, że złamał szczeniakowi szczękę, powybijał zęby i zmiażdżył kręgosłup. Fijo prawdopodobnie do końca życia będzie miał sparaliżowane tylne łapy. Prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia w sprawie.

Bartosz D. odpowie przed sądem w Toruniu za znęcanie się nad psem ze szczególnym okrucieństwem. Grożą mu trzy lata więzienia. Wciąż zaprzecza, że z pełną świadomością skatował psa swoich dzieci, ale ustalenia prokuratorów oraz opinie biegłych odkrywają wstrząsający przebieg wydarzeń.

Wynika z nich, że Fijo został pobity niewielkim, tępym narzędziem, którym według ekspertów mogła być pięść, kolano albo łokieć. Biegli wskazują więc, że ktoś psa skatował i wykluczają nieszczęśliwy wypadek.

Wersja podejrzanego wykluczona

- Biegli wykluczyli, żeby do powstania obrażeń u psa doszło w wersji podawanej przez podejrzanego, to jest na skutek upadku przez niego na psa - przyznaje Andrzej Kukawski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu. Prokuratura jest pewna, że za znęcaniem stoi 30-letni Bartosz D.

Do okrutnego pobicia szczeniaka doszło 27 stycznia. Mieszkanka Chełmży (województwo kujawsko-pomorskie) wraz z dwójką dzieci wróciła do domu. Tam zastała psa w kałuży krwi. Jej mąż nie był w stanie wyjaśnić, co się stało.

Jak informowała Fundacja dla Szczeniąt Judyta, mężczyzna najpierw miał twierdzić, że psa potrącił samochód, potem, że się na niego przewrócił. Nikt w tę wersję wydarzeń jednak nie uwierzył. Jego żona przekazała psa obrońcom praw zwierząt. To dzięki temu sprawa wyszła na jaw.

- Mężczyzna spakował swoje rzeczy i od tamtej pory nikt z bliskich go nie widział. Kolejnego dnia rozpoczęła się batalia policji o ustalenie jego miejsca pobytu. Sprawdzono wszystkie wskazywane lokalizacje, ale różne sygnały w tej sprawie się nie potwierdziły – powiedział prokurator Marcin Licznerski. W końcu za mężczyzną wysłano list gończy.

Bartosz D. ukrywał się aż do 9 marca. Pojawiły się sygnały, że jest poza granicami kraju, ale zatrzymano go w Ostaszewie, kilkanaście kilometrów od jego domu. Był zaskoczony, że policjanci go namierzyli. Nie stawiał oporu.

19 marca Bartosz D. usłyszał zarzuty.

Fijo prawdopodobnie zostanie na wózku

Fijo prawdopodobnie zostanie na wózku

Leczenie nie przyniosło skutku

O sytuacji Fijo na bieżąco informuje Fundacja dla Szczeniąt Judyta. Pies przechodzi rehabilitację w klinice w Portugalii. Niestety nie dała ona oczekiwanego rezultatu.

- Oczekiwaliśmy cudu, fakt, ale to była jedyna klinika, która miała bardzo duże efekty przy tego rodzaju rehabilitacjach. Niestety nawet ta klinika nie dała rady - mówi Piotr Reszka z Fundacja dla Szczeniąt Judyta.

Reszka dodaje, że Fijo na początku lipca wróci do Polski. Pies nie trzyma moczu i kału, prawdopodobnie całe życie będzie już jeździł na wózku.

W maju Sąd Rejonowy w Toruniu nie zgodził się z wnioskiem prokuratury o przedłużenie aresztu dla Bartosza D. 30-latek wyszedł wtedy na wolność i będzie odpowiadał z wolnej stopy. Podczas przesłuchania przez śledczych miał stwierdzić, że będzie próbował odzyskać szczeniaka.

Fijo pierwszy raz ruszył łapką. Drgnęła!

"Fijo pierwszy raz ruszył łapką. Drgnęła!"

Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.

Autor: eŁKa//ec / Źródło: TVN24 Pomorze

Czytaj także: