Helsińska Fundacja Praw Człowieka poinformowała w tym tygodniu o skierowaniu do prokuratora generalnego zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłą prezes Trybunału Konstytucyjnego Julię Przyłębską. Podano, że chodzi między innymi o ponad 170 przypadków manipulowania składem orzekającym w celu "osiągnięcia określonych korzyści przez samą prezes TK oraz podmioty trzecie".
Waldemar Żurek potwierdził w "Kropce nad i" w TVN24, że zawiadomienie HFPC już wpłynęło i je widział. - Nadałem mu bieg i myślę, że to jest bardzo poważna sprawa. Myśmy o tym mówili publicznie, nawet takim paradoksem jest, że jeden z tak zwanych sędziów dublerów mówił: - Jak dostałem sprawę i pokazałem swój pogląd, zmieniało się referenta - wspomniał, nie podając nazwiska.
- To jest kryminał i tutaj prokuratura naprawdę będzie bardzo poważnie podchodzić do tego śledztwa - powiedział Żurek. Podziękował też fundacji za złożenie zawiadomienia.
Przesłuchanie Pełczyńskiej-Nałęcz. "Nic bardziej mylnego"
Żurek był też pytany o sprawę ministry funduszy i polityki regionalnej Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz. Przekazała ona, że w poniedziałek przez 3,5 godziny była przesłuchiwana jako świadek w prokuraturze, a "wszystkie (dosłownie wszystkie) pytania dotyczyły tylko niej i jej rodziny". "A czego dotyczy sprawa? Rzekomego zwrotu 770 zł VAT z czasów mojego ambasadorowania w Moskwie" - poinformowała.
- Te sugestie jakby szły w kierunku tego, że to jest jakaś rozgrywka wewnątrz koalicji. Nic bardziej mylnego, to jest kłamstwo. Wiedziałbym o tym, gdyby coś takiego się działo i nigdy bym do tego nie dopuścił - skomentował szef MS.
Jak przyznał, ma świadomość, że "sprawa została wszczęta w czasach pana [Bogdana - red.] Święczkowskiego". - Mamy wiele takich śledztw, które czasem ludzie Ziobry w prokuraturze odgrzewają, podgrzewają i w różnych trudnych momentach wybija nam to, więc ja będę rzeczywiście badał tę sprawę - zapowiedział.