W poniedziałek po południu Rosja zaatakowała dronami cele w zachodniej Ukrainie. Ze wstępnych informacji wójta Dorohuska Wojciecha Sawy wynika, że dron uderzył obok starego terminala po stronie ukraińskiej.
Wcześniej, około godziny 17.15, podpułkownik Jacek Goryszewski, rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, mówił na antenie TVN24, że ma informację, w co dokładnie uderzył bezzałogowiec.
- Niedaleko przejścia w Dorohusku ponownie uderzył bezzałogowy statek powietrzny Federacji Rosyjskiej, ponownie w bliskości miejscowości Jagodzin - przekazał wojskowy.
Poprzedni raz rosyjski dron uderzył w stację paliw w miejscowości Jagodzin w niedzielę, 13 września.
Przejście graniczne zostało ewakuowane
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził, że rosyjski dron odrzutowy spadł około dwóch kilometrów od polskiej granicy.
"Kolejny atak Rosji na zachodniej Ukrainie. Dron odrzutowy uderzył po stronie ukraińskiej około dwa kilometry od przejścia granicznego z Polską w Dorohusku. Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Nasze systemy obrony powietrznej i samoloty były gotowe do działania. Po odwołaniu alertu samoloty powróciły do baz, systemy obrony do trybu obserwacji i czuwania" - napisał w serwisie X.
Wiceministra w resorcie spraw wewnętrznych i administracji Magdalena Roguska powiedziała w "Tak jest" na antenie TVN24, że przejście graniczne musiało zostać ewakuowane w czasie ataku.
- Najpierw zaprzestano odprawy granicznej na przejściu w Dorohusku, a potem rzeczywiście konieczna była ewakuacja, bo sytuacja była bardzo dynamiczna. Ten dron znalazł się w bardzo bliskiej odległości od granicy - poinformowała.
Po godzinie 17 wznowiono odprawy.
Alert RCB
Około godziny 17 Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało do mieszkańców województwa lubelskiego dwa alerty. Pierwszy informował o poderwaniu polskiego lotnictwa w związku z atakiem na Ukrainę.
Kilka minut później wysłany został drugi komunikat: "UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń służb. Oczekuj dalszych komunikatów".
Około pół godziny później alarm został odwołany. Lotniska w Lublinie i Rzeszowie na czas trwania alarmu wstrzymały operowanie.