Obrona polityka PiS podejrzanego w aferze Funduszu Sprawiedliwości chciała umorzenia części postawionych mu zarzutów, a także anulowania decyzji o areszcie. We wtorek RMF FM podało, że prokuratura nie uwzględniła wniosku obrony.
Informację o tym, że wniosek został odrzucony przekazał tego samego dnia rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak. Jak podał, postanowienie w tej sprawie jest z 6 sierpnia.
Rzecznik wyjaśnił, że prokurator nie podzielił argumentów obrony Romanowskiego, opartych na postanowieniu dotyczącym byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. "W ocenie prokuratora zgromadzony materiał dowodowy nadal wskazuje na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez Marcina Romanowskiego zarzucanych mu czynów" - podkreślił.
Jak dodał, w uzasadnieniu prokurator również wskazał, że środek zapobiegawczy stosuje się wobec podejrzanego w sprawie "jako całości, a nie odrębnie w odniesieniu do każdego z zarzutów".
Prokurator Nowak zaznaczył też, że tzw. przesłanki szczególne stosowania tymczasowego aresztowania pozostają w jego ocenie aktualne. Rzecznik przypomniał, że przesłankami tymi są obawa matactwa, grożąca podejrzanemu surowa kara, a "przede wszystkim fakt jego ucieczki i ukrywania się przed organami ścigania za granicą od ponad półtora roku".
Zarzuty dla Romanowskiego
Śledczy zamierzają postawić Romanowskiemu m.in. zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej kierowanej przez Ziobrę, popełnienia przestępstw urzędniczych i ustawiania konkursów za pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości.
Byłego wiceministra nie ma w Polsce od końca 2024 roku. Najpierw przez prawie półtora roku przebywał na Węgrzech. Dostał tam od Viktora Orbana azyl polityczny, ale parasol ochronny zwinął się po zmianie władzy. Według doniesień polskich mediów, Romanowski był widziany w Serbii i Chorwacji.
W czerwcu obrońcy posła PiS zawnioskowali o uchylenie mu europejskiego nakazu aresztowania. 10 lipca Sąd Okręgowy w Warszawie poinformował, że nie przychylił się do tego wniosku.