Władysław Kosiniak-Kamysz ujawnia dane w sprawie donacji dla Ukrainy

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz
Kosiniak-Kamysz o donacjach wyposażenia i amunicji dla Ukrainy od początku wojny
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Paweł Supernak
Granica polskiego bezpieczeństwa przebiega na froncie ukraińsko-rosyjskim. Im więcej strąconych pocisków, im więcej zniszczonych dronów Federacji Rosyjskiej, tym Polska bezpieczniejsza - powiedział szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Na konferencji przedstawił część odtajnionych szczegółów dotyczących donacji Polski dla Ukrainy.

W niedzielę wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ogłosił, że zlecił odtajnienie wszystkich donacji dla Ukrainy z lat 2022–2026. Decyzja ta zapadła po wpisach polityków opozycji - między innymi Krzysztofa Bosaka (Konfederacja) i Mariusza Błaszczaka (PiS) - w mediach społecznościowych, w których sugerowano, że Polska w tajemnicy przekazała Ukrainie pociski do systemu Patriot PAC‑3 MSE.

Kosiniak-Kamysz przekazał szczegóły donacji w trakcie poniedziałkowej konferencji prasowej. Jak wymienił, wsparcie dla Ukrainy jest przekazywane w trzech formach: wsparcia donacjami wyposażenia i amunicji, szkolenia wojska oraz zapewnienia warunków logistycznych do wsparcia, transferu donacji i szkolenia przez NATO, Unię Europejską i inne państwa.

Jak poinformował, w ramach pierwszej formy wsparcia, w latach 2022-2023 Polska przekazała Ukrainie sprzęt o wartości 14,9 miliardów złotych, a od 2024 roku przekazano sprzęt o wartości 1,55 miliarda. Wśród przekazanych środków były między innymi pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot.

Władysław Kosiniak-Kamysz na konferencji
Władysław Kosiniak-Kamysz na konferencji
Źródło zdjęcia: TVN24

Kosiniak-Kamysz: im więcej strąconych dronów tym Polska bezpieczniejsza

Podkreślił, że największe donacje dla Ukrainy zostały zrealizowane w latach 2022-2023. Jak mówił, ich szacowany koszt to około 15 miliardów złotych. - To były czasy naszych poprzedników. Oni dzisiaj nie chcą o tym pamiętać, że przekazywali ten sprzęt, ja im nie tylko będę to przypominał, ale będę ich bronił w tych decyzjach - zadeklarował.

- Granica polskiego bezpieczeństwa przebiega na froncie ukraińsko-rosyjskim. Im więcej strąconych pocisków, im więcej zniszczonych dronów Federacji Rosyjskiej, tym Polska bezpieczniejsza - ocenił wicepremier.

Zaznaczył, że proces odtajniania danych dotyczących pomocy Ukrainie "potrwa jakiś czas" i dopiero po jego zakończeniu możliwe będzie zaprezentowanie wszystkich szczegółów.

Władysław Kosiniak-Kamysz na konferencji prasowej
Władysław Kosiniak-Kamysz na konferencji prasowej
Źródło zdjęcia: PAP/Paweł Supernak

Szef MON o szczegółach donacji dla Ukrainy

Wyjaśniał też, że na rzecz Ukrainy przekazano rożne rodzaje sprzętu wojskowego, od czołgów takich jak T-72, PT-91, czy Leopard 2A4. - Do tego dochodzą transportery opancerzone, bojowe wozy piechoty, armatohaubice samobieżne Krab - wymieniał.

Wśród pozostałego sprzętu wymienił między innymi moździerze 60 mm i 120 mm, bezzałogowe statki powietrzne najnowszej generacji, Warmate i FlyEye, czy myśliwce MiG-29 i śmigłowce Mi-24. Mówił też o przeciwlotniczym zestawie rakietowym WEGA S-200, wyrzutniach NEWA S-125SC, zestawach przeciwlotniczych ZSU-23-4 (Szyłka) i ZSU-23-2, a także zestawach OSA wraz z rakietami.

Ukrainie przekazano również rakiety do zestawów KUB, amunicję czołgową, amunicję artyleryjską, amunicję moździerzową, karabinki GROT, PKM, AKMS i SWD oraz wyposażenie osobiste żołnierza.

Szef MON odniósł się też do zarzutów, że przekazany sprzęt, który był już niepotrzebny czy nieużywany w polskiej armii. - Nie ma sprzętu, który jest nieużywany. Nawet czołgi w tej starszej wersji, T-72 czy PT-91, wciąż są używane i służą do szkolenia naszych żołnierzy - powiedział.

Donacje dla Ukrainy. Co przekazał obecny rząd?

Jak podał Kosiniak-Kamysz, koszt donacji dla Ukrainy od 2024 do obecnego momentu to 1,55 miliardów złotych, co stanowi około 9,4 procent udziału wszystkich donacji na rzecz Ukrainy.

Zwracał przy tym uwagę, że decyzje o przekazaniu wyposażenia Ukrainie poprzedzane są analizą Sztabu Generalnego Wojska Polskiego i nigdy nie zapadają bez wiedzy żołnierzy. - Żadna z donacji nie odbywa się bez rozmowy z wojskowymi. Tak naprawdę to od żołnierzy Wojska Polskiego zależy to, co możemy przekazać - zaznaczył.

Szef MON, odnosząc się do przekazanych Ukrainie środków od 2024 roku, wymienił: pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot, bezpilotowy system "Scan Eagle", pociski rakietowe, bomby lotnicze, przeciwpancerne pociski kierowane, pociski do granatników, aparaturę, osprzęt i części zamienne do techniki lotniczej i pancernej oraz systemów przeciwlotniczych "NEWA", a także amunicję czołgową, artyleryjską i moździerzową oraz wyposażenie indywidualne żołnierza.

- Wszystkie (donacje) wynikają również bardzo często z sojuszniczych zobowiązań. Polska należy do grupy UDCG [Ukraine Defense Contact Group - red.], to są państwa koalicji wspierającej Ukrainę. Jest tam aktywna, jest przewodniczącą ważnej grupy zdolności opancerzonych. To są zarówno czołgi, jak i pojazdy opancerzone, które zostały przekazane. Polska tutaj była wielkim donatorem w tym obszarze. Więc pomoc dla Ukrainy jest też zobowiązaniem NATO-wskim - dodał.

Kosiniak-Kamysz: nie zejdziemy z drogi wspierania Ukrainy

Kosiniak-Kamysz zwrócił też uwagę, że choć współpraca polsko-ukraińska nie zawsze układa się tak, jak byśmy chcieli, to od Ukraińców otrzymujemy informacje o potencjalnych zagrożeniach dla bezpieczeństwa państwa i współpracujemy, by wdrażać do polskiej armii doświadczenia z ich wojny.

Szef MON podkreślił, że "prawdziwy wróg jest na Kremlu". Jak przypomniał, to Rosja najechała Ukrainę i dokonuje prowokacji wobec wszystkich państw NATO. - To rosyjskie bezzałogowe statki powietrzne naruszyły polską przestrzeń - zauważył Kosiniak-Kamysz.

Zaznaczył, że spory polsko-ukraińskie dotyczące historii nie przekreślają działań na rzecz pomocy Ukrainie ani walki o prawdę historyczną, która - jak wskazał - jest "źródłem budowania dobrej przyszłości". - Do tego powinniśmy być jak najbardziej zdeterminowani - przekonywał. - My z tej drogi wspierania Ukrainy nie zejdziemy - oświadczył szef MON.

Podkreślił też, że rząd nie ulegnie "żadnym populistycznym krzykom" ani "narracji" i "spirali nienawiści", która nakręcana jest przez - jak mówił - lidera Konfederacji Korony Polskiej, europosła Grzegorza Brauna, i w którą - w jego ocenie - wpisał się prezes PiS Jarosław Kaczyński. Według niego ta narracja ma na celu wyłącznie budowanie emocji społecznych i "ulotnego poparcia".

OGLĄDAJ: Wiceszefowa MON o Nawrockim: wierzyłam, że będzie dobrze, ale decyzja zapadła na Nowogrodzkiej
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24, PAP
Czytaj także: