Minister sprawiedliwości, prokurator generalny został zapytany w piątek w Radiu Zet, "czy policja powinna wejść do Trybunału Konstytucyjnego i wyprowadzić prezesa" Bogdana Święczkowskiego.
- Jeżeli będzie łamał prawo, tak - odparł Waldemar Żurek. Dopytywany, podkreślił, że policji "nikt nie musi wprowadzać", gdyż ona "reaguje zawsze tam, gdzie jest naruszane prawo".
Na pytanie, kto może zawiadomić policję, że w sprawie TK jest łamane prawo, minister odpowiedział, że "takie zawiadomienia już wpłynęły do prokuratury". Przypomniał też, że "był taki moment, kiedy sędziowie mówią: nie chce się nas wpuszczać". - Przyjechała policja, prokurator. Udokumentowano wszystkie te czynności i odstąpiono, gdyż te osoby, które zawiadomiły, uznały, że to wystarczy na tym etapie działania - dodał.
- Ale słyszymy, że kolejne etapy mogą być bardziej siłowe, na co ludzie prezydenta mówią: jeśli tak się stanie, to będzie państwo łomiarzy, a nie państwo demokratyczne. Że łomem i bejsbolem Donald Tusk chce prowadzić działania w Trybunale Konstytucyjnym - powiedział prowadzący rozmowę Marcin Zaborski.
- Myślę, że w bejsbolach to prezydent ma duże doświadczenie. Wiemy o jego zamiłowaniach do różnych kibicowskich ustawek i do różnych bokserskich wyczynów. Dobrze byłoby, żeby trochę zszedł na ziemię - ocenił.
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny zaznaczył, że "państwo musi reagować tam, gdzie jest łamane prawo". - Mamy zabezpieczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które mówi, że rząd musi zrobić wszystko, żeby legalnie wybranych sędziów dopuścić do orzekania - zaznaczył.
Dodał, że mamy polską konstytucję, w której czytamy, że Sejm dokonuje wyboru sędziów TK. - To się stało - podkreślił. - I mamy łamanie prawa przez kancelarię prezydenta - ocenił minister.
Sprawa niedopuszczenia sędziów TK. Żurek o ruchach prokuratury
Żurek został zapytany, czy w śledztwie dotyczącym niedopuszczenia do orzekania czworga wybranych w marcu przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Marcina Dziurdy, Krystiana Markiewicza, Macieja Taborowskiego i Anny Korwin-Piotrowskiej, zarzuty może usłyszeć Święczkowski.
- Toczy się postępowanie karne, ja nie chcę przesądzać, dlatego że jest zespół śledczy, który już bardzo intensywnie działa. Myślę, że w najbliższych tygodniach możemy się spodziewać jakichś ruchów ze strony prokuratury - odpowiedział Żurek.
Podkreślił, że postępowanie to jest na "bardzo intensywnym etapie" i dotyczy zarówno działań kancelarii prezydenta, jak i "działań pana Święczkowskiego i jego ludzi". Jednocześnie poinformował, że prezydent Karol Nawrocki nie wskazał jeszcze terminu przesłuchania go w charakterze świadka w tym śledztwie, o co wnosiła na początku września prokuratura.
Żurek dopytywany o stanowisko Święczkowskiego, który ma twierdzić, że "nie można go odwołać ze stanowiska prezesa TK" i że "nawet gdyby był aresztowany, nie traci funkcji", ocenił, że Święczkowski "jest bajkopisarzem" i on "może takie populistyczne wypowiedzi formułować". Minister sprawiedliwości mówił, że "jeżeli prokuratura będzie działać, to wtedy wskaże podstawę prawną". - Ja z państwem [z mediami - red.] się spotkam i będziemy odczytywać przepisy i mówić, na jakiej podstawie konstytucyjnej, ustawowej Bogdan Święczkowski może przestać pełnić swoje obowiązki - zapowiedział.