"24 osoby personelu medycznego na 25 pacjentów". Lekarz o "propagandowym kabarecie" na Narodowym

TVN24 | Polska

Autor:
mjz
Źródło:
tvn24.pl
Szpital Narodowy przyjmuje pacjentów w lekkim stanieTVM24
wideo 2/35
TVM24Szpital Narodowy przyjmuje pacjentów w lekkim stanie

Zakwaterowanie w pięciogwiazdkowym hotelu, 150-200 złotych za godzinę, nowoczesny sprzęt, mała liczba pacjentów względem lekarzy - taki obraz pracy w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym przedstawia jeden z pracujących tam lekarzy. Zapis swojej rozmowy z medykiem opublikował w mediach społecznościowych dziennikarz "Polityki" Paweł Reszka. W sobotę wieczorem do przedstawionych tam informacji odniósł się dyrektor Szpitala Narodowego doktor Artur Zaczyński.

Stadion Narodowy to pierwszy szpital tymczasowy uruchomiony w Polsce. Docelowo ma się w nim znaleźć 1200 łóżek dla pacjentów covidowych. Na razie jest ich kilkaset i są przeznaczone dla pacjentów "w lżejszym stanie".

Jak działa szpital na Stadionie Narodowym?

Zakwaterowanie w pięciogwiazdkowym hotelu

Szef działu krajowego tygodnika "Polityka" Paweł Reszka opublikował na Facebooku wpis, który - jak poinformował - jest zapisem jego rozmowy z jednym z lekarzy, którzy tymczasowo pracują w szpitalu na Narodowym.

Jak mówi lekarz, personel szpitala tymczasowego zakwaterowano w pięciogwiazdkowym hotelu, "jednym z droższych w Warszawie".

"Warszawa, 5 gwiazdek. Salon, sypialnia, wielka łazienka. Nie spodziewałem się tego. Myślałem, że będę mieszkał w kilkuosobowym pokoju. W jakimś akademiku. Albo w niższym standardzie" - mówi w rozmowie z Reszką lekarz.

Jak dodaje, we wspomnianym hotelu dla personelu Szpitala Narodowego są wydzielone dwa piętra. "Lekarze, pielęgniarki, ratownicy, strażacy. Wszyscy pojedynczo. W podobnych warunkach" - dodaje.

Rusza tymczasowy szpital na Stadionie NarodowymArtur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.pl

150-200 złotych za godzinę. "Nie negocjowałem"

Lekarz tłumaczy, dlaczego zdecydował się na pracę na Stadionie Narodowym. "Jak człowiek słyszy zbitkę 'pandemia' i 'szpital tymczasowy', to wyobraża sobie rzędy łóżek polowych zajętych przez pacjentów w ciężkim stanie. Pracę 24 godziny na dobę. Podejmowanie trudnych decyzji. Ratowanie życia w ekstremalnych warunkach. Jestem młodym lekarzem, chciałem w tym uczestniczyć, przeżyć to" - mówi.

Lekarz mówi też o zarobkach za pracę na Stadionie Narodowym. Podaje, że za godzinę lekarzowi płaci się 200 złotych, a lekarzowi w trakcie specjalizacji - 150 złotych.

- Zapisałem się na 84 godziny, za godzinę lekarzowi płacą 200 pln, lekarzowi w trakcie specjalizacji (czyli mnie) 150 pln.  - Wychodzi ponad 12 tysięcy za 84 godziny.  - Zgadza się. W papierach było napisane, że stawka godzinowa jest "do negocjacji". Nie negocjowałem.

Rozmówca Pawła Reszki twierdzi, że jeśli chodzi o odzież medyczną dla lekarzy, to "nie ma najmniejszego problemu". "Maski FFP3, najlepsze. Kombinezony, przyłbice, gogle. Niczego nie brakuje" - wylicza.

"Na ostatnim moim dyżurze w całym szpitalu było 25 pacjentów"

Lekarz mówi także o liczbie pacjentów, którzy przebywają na Stadionie Narodowym.

- Zajęta jest większa część sektora A i niewiele łóżek w sektorze B. W sektorze C od piątku jest jeden pacjent. Pozostałe sektory są puste. - Czyli? - Na ostatnim moim dyżurze w całym szpitalu było 25 pacjentów. ‘ - Słucham? - Dobrze pan słyszy 25! Na ostatnią trzygodzinną zmianę na przykład na stronę brudną zeszło 5 lekarzy, 12 pielęgniarek, 7 ratowników medycznych. Czyli 24 osoby personelu medycznego na 25 pacjentów. Na stronie czystej są jeszcze anestezjolodzy gotowi do interwencji. Jeśli zsumować dwie zmiany to wyjdzie na to, że personelu medycznego jest dwa razy więcej niż chorych. A przecież są jeszcze salowe, ochroniarze, żołnierze WOT. Tłum ludzi! Czasami dochodzi do kompletnych paradoksów. 

W dalszej części rozmowy z Pawłem Reszką lekarz opisuje też, jak wygląda proces decydowania o tym, czy dany pacjent może trafić do szpitala na Stadionie Narodowym.

- Koledzy lekarze śmieją się, że na Narodowy trafiają "zdrowi – chorzy". - Słyszałem taką opinię. - Jako lekarz SOR pracował pan pewnie w punkcie przyjęć. Pan decydował, który pacjent spełnia kryteria. - Faktycznie najczęściej pełniłem dyżury właśnie tam. Czasami udawało się trochę nagiąć kryteria i przyjąć cięższego pacjenta, ale to nie było zbyt częste. - Dlaczego? - Zanim karetka wyruszy do nas, lekarz, który chce ją wysłać musi odbyć rozmowę telefoniczną z centrum koordynacyjnym Szpitala Narodowego. Tam mu mówią czy ambulans ma przyjeżdżać, czy nie. - Rozumiem, że to skutecznie tamuje napływ nowych pacjentów. Zapytam – ilu chorych pan przyjął osobiście? - Odbyłem kilka dyżurów w punkcie przyjęć... Przyjąłem 3, może 4 osoby. - Zdarzało się, że pan nie przyjął nikogo? - Zdarzało się.

"Szpital chyba nie jest nastawiony na to, żeby kogokolwiek tam kłaść"

Lekarz w dalszej części rozmowy ocenia, że "szpital chyba nie jest nastawiony na to, żeby kogokolwiek tam kłaść". Pytany, na jakiej podstawie tak stwierdza, opisuje sytuację pacjentów, którzy mają trafić na tamtejszy OIOM.

- Pacjenta, który ma trafić na OIOM trzeba najczęściej zaintubować. To znaczy włożyć mu rurę do tchawicy. Potrzebne są m.in. leki usypiające i to kilka rodzajów, zwiotczające, przeciwbólowe opioidy. Jeśli nastawiasz się na intubowanie, to te lekarstwa muszą być pod ręką. Na Narodowym, na części brudnej ich nie ma. Jak są potrzebne, to trzeba je przynieść ze szpitalnej apteki. - Za dostępność jednego łóżka NFZ płaci Narodowemu 822 pln na dobę, za dostępność stanowiska wentylacji mechanicznej 3,7 tys pln. Dużo więcej niż normalnym szpitalom. - Wiem, to ogromne pieniądze. Tym trudniej się pogodzić z widokiem rzędów pustych łóżek, które widać na Narodowym. Ale to nie jest koniec. Na poziomie plus 2 trwa budowa następnych sektorów. Ma być tam ponad 500 łóżek. Więc będzie jeszcze drożej. Nie dziwę się, że personelowi surowo zakazano robienia zdjęć. Nie chcą żeby ludzie oglądali ten wielki, pusty, smutny obiekt. - I jak pan się z tym wszystkim czuje? - Jak frajer. - Dlaczego? - Przyjechałem tu pomagać, ratować ludzi, walczyć z pandemią. Tymczasem mieszkam w 5-gwiazdkowym hotelu, siedzę w pustym szpitalu... Czytam komentarze w internecie. Wyszydzają nas. - Niesprawiedliwie? - Niesprawiedliwie, bo przecież nikt nie szedł tutaj, żeby się obijać. Wszyscy mieli dobre intencje. Ale trochę szydery nam się należy. - Za co? - Za naiwność. Te konferencje, kamery, występy polityków. Tworzenie szpitala narodowego od początku śmierdziało. Jakby przeanalizować na chłodno można było się domyślić, że chodzi o coś innego niż walka z pandemią. - No, ale pan przyszedł tu walczyć z pandemią. - Tak, ale wystąpiłem w jakimś propagandowym kabarecie i jestem wściekły, bo mnie oszukano. 

Reszka, podsumowując swoją rozmowę z lekarzem, nazwanym Doktor M., pisze, że na Stadionie Narodowym "są nowoczesne respiratory, najdroższy sprzęt medyczny, ale prawie nie ma pacjentów". "Niektórzy lekarze dyżurują w pustych sektorach. Zarobki personelu są wysokie, koszty funkcjonowania ogromne" - pisze dziennikarz.

"Wielkość obsady personelu jest dopasowywana do aktualnych potrzeb"

Do relacji lekarza odniósł się w wydanym w sobotę wieczorem oświadczeniu dyrektor szpitala na Stadionie Narodowym doktor Artur Zaczyński. Jak pisze, "polskie społeczeństwo zasługuje na rzetelną i prawdziwą wiedzę dotyczącą Szpitala Narodowego".

W pierwszej kolejności Zaczyński odnosi się do liczby lekarzy i liczby łóżek na Stadionie Narodowym.

Szpital Narodowy przyjmuje pacjentów w lekkim stanieTVM24

"Szpital jest zorganizowany tak, że są w nim przygotowane łóżka gotowe do przyjmowania pacjentów, natomiast wielkość obsady personelu jest dopasowywana do aktualnych potrzeb wynikających z liczby przebywających w szpitalu pacjentów.

"W tej chwili kadry są przygotowane do obsługi 56 łóżek. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, w ciągu doby możemy tę liczbę zwiększyć do 112, itd." - tłumaczy.

"Liczby te prognozujemy na podstawie bieżących informacji na temat potrzeb w tym zakresie. To najbardziej efektywny sposób zarządzania kadrą" - dodaje.

W jakim celu zorganizowano oddział intensywnej terapii w Szpitalu Narodowym?

Następnie doktor Zaczyński pisze, w jakim celu zorganizowano oddział intensywnej terapii w Szpitalu Narodowym.

Zwraca uwagę, że "jeżeli pacjent najpierw trafi do Szpitala Narodowego z izby przyjęć lub SOR, a następnie jego stan zacznie się załamywać, Szpital musi być przygotowany na jego leczenie".

"Dlatego powstał dla pacjentów oddział Intensywnej Terapii pre OIT, zakład diagnostyki obrazowej z tomografem i RTG mobilnym oraz ultrasonografem" - wskazuje. "Jeżeli są możliwości przejęcia takiego pacjenta przez szpital standardowy, to Szpital Narodowy zapewnia transport – posiada własne karetki w zasobach szpitala CSK MSWiA oraz lekarzy interwencyjnych, którymi przewozi pacjentów do właściwej placówki, w pierwszej kolejności do macierzystej placówki na Wołoską 137. Jeżeli nie ma takiej możliwości na wymienionym OIT i pre OIT można bezpiecznie opiekować się pacjentem do czasu zwolnienia miejsca docelowego" - pisze.

Doktor Zaczyński o kryteriach przyjmowania pacjentów do Szpitala Narodowego

W dalszej części swojego oświadczenia doktor Zaczyński tłumaczy, jakie są kryteria przyjmowania pacjentów do Szpitala Narodowego.

Przyjmowani są: Chorzy, którzy mają potwierdzone wiarygodnym testem zakażenie wirusem SARS-COV2. Pacjenci ze stwierdzonym zapaleniem płuc, którzy mają zmiany w płucach o cechach choroby COVID-19  Pacjenci, którzy nie mają innych ostrych stanów klinicznych wymagających konsultacji specjalistycznych– np. kardiologów, neurologów czy gastroenterologów (lekarze tych specjalności nie pracują na terenie szpitala tymczasowego).  Pacjenci, którzy nie wymagają działań diagnostyczno-leczniczych i operacyjnych. W tej lecznicy nie ma możliwości np. operowania pęcherzyka żółciowego czy wyrostka albo leczenia interwencyjnego zawału serca czy udaru mózgu.

Ile godzin pracują medycy? "W ciągu 24 godzin jest 8 zmian zespołów"

W następnym punkcie oświadczenia dyrektor szpitala na Stadionie Narodowym tłumaczy, dlaczego zostały wprowadzone kryteria przyjęć. Jak twierdzi, "jest to kwestia optymalnego zarządzania bezpieczeństwem pacjentów". "Tak długo, jak mogą otrzymać opiekę lekarską w standardowym szpitalu, tak długo należy ich tam kierować, ponieważ szpital standardowy posiada najszersze spektrum możliwości udzielania pomocy (również w sytuacji występowania chorób współistniejących)" - pisze.

"Należy stanowczo podkreślić, że szpital tymczasowy nie jest regularną placówką, gdzie jest ordynator i zespół specjalistów, którzy do 15.00 pracują, a potem na dyżurze zostają dwie osoby. W szpitalu tymczasowym jest ordynator i zespół dyżurny, który się zmienia co 3 godziny (dłuższa praca w kombinezonach i maskach jest niemożliwa). W ciągu 24 godzin jest 8 zmian zespołów" - wylicza.

Doktor Zaczyński dodaje, że "w zakresie objawów COVID-19 szpital jest przygotowany na leczenie większości zakażonych SARS-COV-2."

"50 procent pacjentów trafia do Szpitala Narodowego z izb przyjęć i szpitalnych oddziałów ratunkowych"

Dalej tłumaczy również, w jakim stanie są pacjenci, którzy obecnie przebywają w szpitalu tymczasowym na terenie Stadionu Narodowego.

Wskazuje, że "50 procent pacjentów trafia do Szpitala Narodowego z izb przyjęć i szpitalnych oddziałów ratunkowych". "Są to chorzy, którzy mają określone przepływy tlenu, mają zapalenie płuc, mają choroby współistniejące (np. nadciśnienie, cukrzycę) wyrównane, ale nie mają zaostrzenia tych schorzeń, co wymaga leczenia specjalistycznego" - dodaje.

"W Szpitalu przebywają pacjenci, którzy wymagają hospitalizacji, np. potrzebują podawania leków dożylnych, monitorowania parametrów życiowych czy obserwacji lekarskiej i doraźnego działania w przypadku pogorszenia stanu oraz co najważniejsze potrzebują tlenoterapii i pielęgnacji. Takich świadczeń nie da się zapewnić ani w domu, ani w izolatorium" - tłumaczy.

"W chwili obecnej na terenie województwa mazowieckiego nie występuje brak łóżek w szpitalach standardowych"

Podkreśla, że "w chwili obecnej na terenie województwa mazowieckiego nie występuje brak łóżek w szpitalach standardowych", a "każdy pacjent wymagający intensywnej opieki ma taką opiekę zagwarantowaną".

Zaczyński przypomina również, że "każdy lekarz ma wydany zakres obowiązków zarówno po strefie skażonej jak i czystej". "Są wyznaczone zadania w trakcie dyżuru. Jeżeli ktoś chciałby zaangażować się jeszcze mocniej w walkę z pandemią bardziej niż w szpitalu tymczasowym, ma możliwość i prawo udzielać pomocy na Wołoskiej 137" - dodaje.

"Dlatego też zapraszamy każdego Pracownika, który czuje się niewystarczająco obciążony obowiązkami w Szpitalu Narodowym do aktywnego włączenia się w pomoc chorym w Szpitalu na Wołoskiej - będziemy za to bardzo wdzięczni, ale nie możemy też zmuszać nikogo" - kontynuuje.

"Potwierdzam, że staraliśmy się zapewnić naszym lekarzom jak najlepsze warunki bytowe – również korzystając z oferty PHH (chodzi o państwowy Polski Holding Hotelowy - przyp. red.), który udostępnił naszym lekarzom swoje pokoje, jak to miało miejsce od początku pandemii" - pisze na zakończenie dyrektor szpitala na Stadionie Narodowym.

Autor:mjz

Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Leszek Szymański/PAP

Tagi:
Raporty: