Stuhr: im bardziej jest się politykiem, tym bardziej traci się poczucie humoru

Polska

Aktualizacja:
TVN24 Biznes i ŚwiatJerzy Stuhr był gościem programu "Świat"

- Ktoś decyduje się obrazić ludzi, a przecież na partię Waszczykowskiego głosowali też ludzie startujący w triathlonach i korzystający z odnawialnych źródeł energii. Dlaczego ich obraża? - pytał w programie "Świat" w TVN24 Biznes i Świat Jerzy Stuhr, komentując ostatnie działania polskiego rządu.

Szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski w rozmowie z niemieckim "Bildem" wskazywał wady mediów publicznych, na które sposobem ma być nowelizacja ustawy o ich działaniu. Waszczykowski podkreślił, że partia rządząca stawia na pierwszym miejscu tradycję, świadomość historyczną, i wiarę w Boga. W kontrze do tego postawił zaś wegetarianizm, czy odnawialne źródła energii.

- Im bardziej jest się politykiem, tym bardziej traci się poczucie humoru. Ale nikt się do tego nie chce przyznać i cały czas opowiada dowcipy, które są coraz gorsze. Ktoś decyduje się obrazić ludzi, a przecież na partię tego pana głosowali też ludzie startujący w triathlonach i korzystający z odnawialnych źródeł energii. Dlaczego ich obraża? - komentował słowa ministra Jerzy Stuhr.

- Zawsze pierwszy impuls u mnie jest taki, że coś mnie śmieszy, a w następnej sekundzie obawiam się - przyznał Stuhr. Aktor dodał, że warto poczekać na efekty zmian wprowadzonych przez PiS. - Mam pragmatyczny pogląd na świat - zawsze stawiam oceny po faktach. I właściwie powinienem poczekać na fakty - powiedział.

Stuhr o podziałach w społeczeństwie

Stuhr podkreślił, że nie czuje się Polakiem "gorszego sortu". Zaznaczył, że niepokoją go podziały w polskim społeczeństwie.

- Najbardziej przeraża mnie jak łatwo wypuścić manipulacyjne kłamstwo wypuścić. [Przeraża mnie - red.], że ktoś ma czelność powiedzieć, że ci ludzie wyszli co bronią swoich interesów. Jeszcze niedawno ten, co tak mówi, w Alejach Ujazdowskich wrzeszczał "raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". Tam nie broniono swoich interesów? - stwierdził Jerzy Stuhr.

- Bardziej mnie martwi, że zacząłem już wierzyć, że jestem Europejczykiem, że zdarzył mi się taki okres, że mogłem w sobie zniszczyć mur. Widzę, że ten mur znowu wyrasta w mentalności ludzi. Nieważne jest czy jestem gorszego sortu, najgorsze jest to, że znów zaczynam być wyrzucany za jakąś granicę. Zaczynam się obawiać, że czy mogę powiedzieć w pierwszej kolejności, że jestem Europejczykiem. Na szerszym forum zastanawiałbym się, czy można tak powiedzieć, czy to nie będzie uznane za polityczne [wystąpienie - red.]. Dawniej byłem dumny, że jestem Europejczykiem - mówił.

"Polacy fantastycznie biją się o wolność, ale nie potrafią z niej skorzystać"

W czwartek "Wall Street Journal" napisał, że "Polska zaczęła iść w ślady krajów takich jak Węgry i Turcja, gdzie w ostatnich latach obserwowano regres demokracji. Jednak prężne społeczeństwo obywatelskie w Polsce potrafi bronić wolności, którą cieszy się od 25 lat".

- Ktoś powiedział, że Polacy fantastycznie biją się o wolność, ale nie potrafią z niej skorzystać. [Z obecną sytuacją - red.] można poradzić sobie na trzy sposoby. Pierwszy to kamienie w ręce i wojna. Krew, ten święty napój krwi, który zawsze nam przyświecał w ideałach wolnościowych. Drugi wariant to przeczekać, czego nauczyliśmy się w PRL. Trzeci wariant to ten, który pokazali nam stoczniowcy w 1980 roku w Gdańsku, że można negocjacjami bez rozlewu krwi osiągnąć cel. Na razie realizuje się przeczekanie. Ono jest najprostsze - ocenił.

Według aktora na ulice protestować wyszli ci, którzy nie poszli głosować w ostatnich wyborach parlamentarnych. - To jest rekompensata. Pomyśleli "cośmy narobili". I w dalszej perspektywie może to mieć ożywcze konsekwencje. Nauczymy się obywatelskości - powiedział.

Stuhr uważa, że niska frekwencja w wyborach to brak umiejętności bycia pełnoprawnym i konsekwentnym obywatelem. - Tu trzeba przyznać, że ostatnie 25 lat też na to pracowało. W takim sensie, że manewrowało się postawami patriotycznymi. Obywatel widział, że namawianie do postawy patriotycznej to nie jest zakorzenienie w nim polskości tylko przeciąganie na czyjąś stronę. Jak Polak to widzi, to jest nieufny do tego i do tego - ocenił.

- Ale jest promyk nadziei jak widzę te tłumy na marszach to myślę sobie, że może ci ludzie plują sobie w brodę i tego błędu już nie zrobią - dodał.

Autor: kło\mtom / Źródło: TVN24 Biznes i Świat

Źródło zdjęcia głównego: Tvn24 Biznes i Świat

Raporty: