PiS miało kusić senatora Platformy teką ministra. "Nie będzie korupcji politycznej"

Polska

Schetyna komentował sprawę senatora PO na konferencji w Gliwicachtvn24
wideo 2/38

Zapewniam, że nie wybieram się do żadnego ministerstwa, przynajmniej nie w tej kadencji - oświadczył w sobotę senator Platformy Obywatelskiej Robert Dowhan. Według nieoficjalnych doniesień miał dostać od Prawa i Sprawiedliwości propozycję objęcia stanowiska ministra sportu w zamian za zmianę barw politycznych. - Nie będzie żadnej korupcji politycznej - zapewnił przewodniczący PO Grzegorz Schetyna.

PiS miało kusić senatora PO Roberta Dowhana stanowiskiem ministra sportu i to dlatego premier Mateusz Morawiecki, prezentując w piątek skład nowego rządu, miał nie podać obsady tego resortu - informował Onet.pl. Przejście Dowhana do obozu rządzącego zwiększyłoby szanse PiS na przejęcie większości w Senacie i wybór swojego marszałka.

"Ja państwa nie zawiodę"

Senator Dowhan odniósł się do sprawy w oświadczeniu zamieszczonym w sobotę na Instagramie. "W związku z pojawiającymi się informacjami zapewniam, że nie wybieram się do żadnego ministerstwa, przynajmniej nie w tej kadencji" - napisał. Podkreślił, że jego poglądy polityczne są stałe. "A tak duże poparcie mojej osoby w tych i poprzednich wyborach są dla mnie oznaką wielkiego zaufania. I ja Państwa nie zawiodę" - zaznaczył Dowhan.

Dowhan jest senatorem PO kończącej się kadencji. W ostatnich wyborach, startując jako kandydat Koalicji Obywatelskiej, zdobył mandat w okręgu wyborczym nr 20 w woj. lubuskim (obejmuje powiaty: krośnieński, świebodziński, zielonogórski i Zieloną Górę), uzyskując 97 398 głosów.

Schetyna: wiem, jaki jest finał tych propozycji

Wcześniej w sobotę w Gliwicach przewodniczący PO Grzegorz Schetyna przyznał, że "rzeczywiście, mówią korytarze Sejmu i Senatu w Warszawie, że taka propozycja miała miejsce, że była dedykowana senatorowi Koalicji Obywatelskiej i że w grę wchodziło Ministerstwo Sportu". - Ja wiem, jaki jest finał tych propozycji czy tych rozmów, on jest absolutnie negatywny - podkreślił szef PO. - Twardo powtarzam: nie będzie żadnej korupcji politycznej, nie będzie żadnego powtórzenia przypadku radnego Kałuży. Państwo wiecie, w jaki sposób kończą się takie propozycje i ich przyjmowanie - zaznaczył Schetyna. Przypomniał sprawę radnego sejmiku śląskiego Wojciecha Kałuży, który choć w ubiegłorocznych wyborach samorządowych startował z listy KO, potem poparł PiS. Umożliwił tej partii samodzielne rządy w regionie, a sam został wicemarszałkiem województwa.

- Jeżeli premier Morawiecki zwróciłby się do polityka, posła, senatora, polityka Platformy Obywatelskiej, mówiąc, że jest świetnym kandydatem na ministra, wicepremiera, a jego głos nie wpływałby na większość w Senacie, to uważam, że byłaby to propozycja merytoryczna - przyznał Schetyna. - Natomiast jeżeli ktoś robi to po cichu, a wiemy jaki jest kontekst, i ukrywa tę propozycję, to jest to korupcja polityczna - ocenił przewodniczący PO. - Będę zawsze naznaczał te osoby, które się tego dopuszczają, nawet jeżeli będą, a może przede wszystkim jeżeli są urzędnikami państwowymi. To jest polityczna hańba - dodał. Dopytywany o pewność liderów KO co do pozostania po stronie opozycji wszystkich senatorów elektów, Schetyna odpowiedział, że to kwestie przyzwoitości, charakteru, podmiotowości i szacunku dla głosu wyborców tych, którzy zostali wybrani. - Ja nie zwracam się do posłów PiS, Porozumienia czy Solidarnej Polski, ja im niczego nie proponuję. Nie proponuję senatorom partii rządzącej apanaży, a mógłbym to robić, powiedzieć, że dostaną komisje czy stanowiska wicemarszałków Senatu i będą w większości senackiej. Nie robię tego, bo to jest właśnie różnica między Platformą Obywatelską a PiS-em, że dla nich korupcja polityczna jest czymś normalnym, a dla mnie czymś obrzydliwym - mówił lider PO. - To, co jest najważniejsze, i to, co udało się zbudować w porozumieniu senackim, to jest to, że uszanowaliśmy werdykt wyborczy. A werdykt wyborczy jest bardzo prosty: 51 mandatów dla opozycji, 49 dla partii rządzących. Tego będziemy się trzymać i zrobimy wszystko, aby tak się stało - zapewnił Schetyna.

Na razie cisza o ministrze sportu

Premier Morawiecki, prezentując w piątek nazwiska ministrów w nowym gabinecie, zaznaczył, że jedynym resortem, gdzie kandydata na szefa na razie nie przedstawi, jest ministerstwo sportu. Tłumaczył to względami osobistymi ewentualnego kandydata. Szef rządowego Centrum Analiz Strategicznych prof. Waldemar Paruch pytany w sobotę w RMF FM o nieobsadzony jeszcze resort sportu, powiedział, że rozmowy w tej kwestii będą trwały.

- Rząd jest rządem Zjednoczonej Prawicy i to kwestia porozumienia między małymi koalicjantami a Prawem i Sprawiedliwością. Poczekajmy kilka dni, na pewno ta kwestia zostanie wyjaśniona - dodał. Na pytanie, czy może jest to "jakaś forma kuszenia kogoś z opozycji" i czy resort może trafić do któregoś z senatorów, którzy zdobyli mandat jako kandydaci opozycji, Paruch odpowiedział: "Nie jest to wykluczone. PiS będzie poszukiwało rozwiązania w Senacie".

Większość opozycji w Senacie

Opozycja w wyniku wyborów parlamentarnych ma w Senacie większość - 51 senatorów. Prawo i Sprawiedliwość uzyskało 48 mandatów w Senacie. Koalicja Obywatelska – 43 mandaty, PSL – trzy, a SLD – dwa. W Senacie zasiądą także senatorowie niezależni: Lidia Staroń (Komitet Wyborczy Wyborców Lidia Staroń – Zawsze po stronie ludzi), przeciwko której PiS nie wystawiło kontrkandydata, a także sympatyzujący z opozycją Wadim Tyszkiewicz (Komitet Wyborczy Wyborców Wadim Tyszkiewicz), Krzysztof Kwiatkowski (Komitet Wyborczy Wyborców Krzysztofa Kwiatkowskiego) i Stanisław Gawłowski (Komitet Wyborczy Wyborców Demokracja Obywatelska).

Autor: mart//rzw / Źródło: PAP, TVN24

Raporty: