Sąd Najwyższy nie pomógł Bogdanowi Święczkowskiemu

Sąd Najwyższy
Żurek: wniesienie odwołania przez Święczkowskiego i Sochańskiego dowodzi, że uznali skuteczność przerwy w czynnościach
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Leszek Szymański
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego zajęła stanowisko w sprawie zażalenia Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego dotyczącego ich przerwy w czynnościach służbowych w Trybunale Konstytucyjnym - dowiedziała się dziennikarka TVN24 Katarzyna Gozdawa-Litwińska. Według jej informacji SN podjął decyzję nie po myśli Święczkowskiego i jego zastępcy. Te doniesienia potwierdził później zespół prasowy SN.

Sędzia Zbigniew Korzeniowski uznał, że Sąd Najwyższy nie jest właściwy do rozpoznania zażalenia Święczkowskiego i Sochańskiego oraz nie może zajmować się sprawami sędziów TK. Zażalenie SN przekazał Trybunałowi Konstytucyjnemu.

"Zakres kognicji Izby Odpowiedzialności Zawodowej (SN) nie obejmuje sędziów Trybunału Konstytucyjnego" - wskazał w sentencji piątkowego postanowienia SN sędzia Korzeniowski.

Waldemar Żurek: Święczkowski i Sochański uznają skuteczność przerwy w czynnościach

Sprawę skomentował później podczas konferencji prasowej minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. - Myślę, że to jest dobra informacja - powiedział.

- To wskazuje na to, że po pierwsze pan Święczkowski i pan Sochański uznają skuteczność przerwy w czynnościach, bo wnieśli jakieś odwołania, co prawda do niewłaściwego organu, ale uznali skuteczność tego działania prawnego, jeżeliby powiedzieli, to jest nieistniejące rozstrzygnięcie, to nie mamy się od czego odwoływać - zauważył. 

Żurek mówił, że "od samego początku słyszeliśmy, że będą takie próby, żeby ten spór przenieść do Sądu Najwyższego". - Dlaczego? Tam są neosędziowie. Widzieliście państwo pana Kapińskiego, którego sposób powołania jest również kwestionowany i pewnie też znajdzie się tutaj w gronie tych osób, do których będą kierowane wezwania w sprawach regresowych, więc próbowano zrobić to, co się działo wcześniej w Trybunale, czyli ustawkę. My sobie wyniesiemy to poza Trybunał, złożymy do Sądu Najwyższego, a ty nam to załatwisz - opisywał. 

- Potwierdza to nasze twierdzenia, że jedynie Trybunał jest właściwy do rozstrzygania tego, czy ta przerwa była słuszna - komentował. 

Ocenił, że "to jest też ważny sygnał dla tych sędziów, którzy taką drogę przywracania Trybunału do funkcjonowania wybrali". - Wydaje mi się, że te osoby, które się odwoływały, powinny uznać już to rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego - dodał.

Żurek powtórzył swoje konkluzje we wpisie w serwisie X. "Złożenie zażaleń przesądza o jednym. Obaj odsunięci sędziowie uznali procedurę z art. 130 par. 1 p.u.s.p. oraz skuteczność przerwy w swoich czynnościach służbowych" - podkreślił.

Zarządzenie o przerwie w czynnościach Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego

30 października Anna Korwin-Piotrowska poinformowała, że jako najstarsza stażem sędzia przejęła kierowanie Trybunałem Konstytucyjnym i wydała zarządzenie o przerwie w czynnościach prezesa Święczkowskiego i wiceprezesa Sochańskiego. 

Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek 3 listopada poinformował, że skierował szósty wniosek o uchylenie immunitetu Święczkowskiemu. Żurek informował, że wnioski dotyczą między innymi zakupu systemu Hermes, a także "bezprawnych operacji systemem Pegasus uderzających w tajemnicę obrończą adwokata Romana Giertycha i Zbigniewa Stonogi, przekazywania tajnych materiałów Zbigniewowi Ziobrze, represyjnych delegacji dziewięciu niezależnych prokuratorów oraz próby zamiany gmachu przy al. Szucha w prywatną twierdzę bezkarności". Do TK trafił też wniosek o uchylenie immunitetu Sochańskiego.

We wtorek odbyło się Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Sędziowie między innymi wylosowali składy, które przeprowadzą postępowania dyscyplinarne wobec Święczkowskiego i Sochańskiego. 

Źródło: TVN24, PAP
Czytaj także: