Niebezpieczeństwo płynące ze słów arcybiskupa "abstrakcyjne". Nie będzie śledztwa

Polska

Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania (Materiał magazynu "Polska i Świat")tvn24
wideo 2/11

Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie słów arcybiskupa Marka Jędraszewskiego o "tęczowej zarazie". W ten sposób metropolita krakowski odniósł się w kazaniu do osób mniejszości LGBTQ. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Dziewiętnaście różnych prywatnych osób prosiło prokuratora, by słowa o "tęczowej zarazie", które abp Marek Jędraszewski wypowiedział podczas mszy świętej z okazji 75. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego uznał za przestępstwo, przyznał, że szerzą nienawiść, potęgują niechęć do drugiego człowieka, zachęcają do agresji.

Hierarcha mówił wówczas, że to z "powstańczych mogił narodziła się wolna Polska, choć na jej narodzenie trzeba było czekać bardzo długo". - Czerwona zaraza już po naszej ziemi całe szczęście nie chodzi, co wcale nie znaczy, że nie ma nowej, która chce opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie marksistowska, bolszewicka, ale zrodzona z tego samego ducha, neomarksistowska. Nie czerwona, ale tęczowa - stwierdził.

Ustawodawca "pomija ochronę z uwagi na orientację seksualną"

Prokuratura poinformowała, że w tej sprawie nie będzie śledztwa. Jak przekazała w komunikacie, ustawodawca w katalogu ochrony "pomija ochronę z uwagi na orientację seksualną".

Prokuratura argumentowała, że słów hierarchy "nie sposób rozpatrywać" przez pryzmat zapisów Kodeksu karnego o tym, że karze podlega osoba, która sprowadza niebezpieczeństwo na innych ludzi.

Wskazano, że niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia osób LGBTQ, które miałoby zostać sprowadzone na nie wskutek słów, które padły w czasie kazania, jest "abstrakcyjne i nieokreślone i nie wystąpiły przy tym okoliczności szczególnie niebezpieczne".

Według prokuratury nie można także mówić o tym, by zachowanie arcybiskupa "zawierało elementy poniżające, lekceważące czy też obelżywe wobec przedmiotu czci religijnej lub miejsca przeznaczonego do publicznego wykonywania obrzędów religijnych".

"Żaden Sejm nie chciał zmienić przepisów"

Organizacje broniące praw mniejszości mogą jedynie rozkładać ręce. Ich zdaniem, to dowód na to, że prawo ich w ogóle nie chroni.

- Kodeks karny nie przewiduje karania za mowę nienawiści jeżeli dotyczy ona lesbijek, gejów, osób biseksualnych czy transpłciowych - podkreśliła Karolina Gierdal z Kampanii Przeciw Homofobii.

Artykuł 257 Kodeksu karnego mówi co prawda, że karze do trzech lat więzienia podlega ten, kto znieważa grupę ludności, ale jedynie ze względu na przynależność etniczną, narodową, rasową, wyznanie albo jego brak. Orientacji seksualnej tu nie ma.

- Nie ma na to paragrafu, ponieważ przez wiele lata żaden Sejm nie chciał zmienić przepisów dotyczących mowy nienawiści - zaznaczyła Barbara Nowacka, liderka Inicjatywy Polska.

Prawo i Sprawiedliwość uważa, że faworyzowałoby to określoną grupę, a takiej potrzeby nie ma.

- To, żeby z urzędu prokuratura miała się zajmować każdym wpisem w mediach społecznościowych, każdą uwagą, każdym czyimś słowem, za metafory, to chyba lekka przesada - ocenił sekretarz stanu w Kancelarii Premiera Łukasz Schreiber.

- Efekt tego taki, że pan biskup może podżegać do nienawiści, bo dokładnie to robił, i żadnego paragrafu nie ma - skomentowała Nowacka.

"Możliwość ochrony tej mniejszości leży w interesie nas wszystkich"

Do czego prowadzi mowa nienawiści widać było na ulicach Białegostoku, gdzie uczestników legalnego marszu lżono i bito tylko dlatego, że manifestowali prawo do wolności i miłości.

- Osoby nieheteronormatywne, homoseksualne, są grupą, są mniejszością, która jest zastraszana, jest atakowana przez media publiczne, jest atakowana także z ambon. Możliwość obrony, ochrony tej mniejszości leży w interesie nas wszystkich, jeśli chcemy być dobrym demokratycznym państwem, które chroni przed nienawiścią - ocenia Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, która zdobyła mandat posła z list komitetu wyborczego SLD.

Agnieszka Pomaska z Platformy Obywatelskiej podkreśliła, że "na pewno trzeba poszerzyć katalog spraw, które powinny być ścigane z urzędu".

- Mowa nienawiści tworzy przestrzeń do tego, aby pojawiły się akty agresji fizycznej. Mowa nienawiści ośmiela sprawców do tego, by traktowali gorzej osoby, w stosunku do których mowa nienawiści jest stosowana - mówi Karolina Gierdal z Kampanii Przeciw Homofobii.

Autor: js/adso / Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24