Polska

Szef KNF miał załatwiać mu pracę. "Nie rozumiem użycia mojego nazwiska w kontekście tej sprawy"

Polska

Aktualizacja:
Szef KNF miał załatwić mu pracę. "Nie rozumiem użycia mojego nazwiska w kontekście tej sprawy"
Szef KNF miał załatwić mu pracę. "Nie rozumiem użycia mojego nazwiska w kontekście tej sprawy"tvn24
wideo 2/6

Jestem zły na sytuację, że pojawiam się w kontekście tego typu afery. Osoba, która nie jest osobą publiczną, która nie chce przebijać się na salony i nie chce w tego typu sytuacjach uczestniczyć - powiedział radca prawny Grzegorz Kowalczyk. Według "Gazety Wyborczej" to jemu szef Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski miał załatwiać pracę u bankiera Leszka Czarneckiego. - Rozumiem, że są to jakieś kwestie rozgrywek - ocenił Kowalczyk.

We wtorkowym wydaniu "Gazety Wyborczej" ukazał się artykuł pt. "40 milionów i nie będzie kłopotów". Dziennikarze publikują nagranie fragmentu rozmowy, w której szef Komisji Nadzoru Finansowego Marek Chrzanowski miał zaoferować układ właścicielowi Getin Noble Bank Leszkowi Czarneckiemu - przychylność w zamian za zatrudnienie wskazanego prawnika i wynagrodzenie dla niego w kwocie około 40 milionów złotych.

Tym prawnikiem miał być właśnie Grzegorz Kowalczyk.

Marek Chrzanowski we wtorek po godzinie 15 poinformował, że złożył rezygnację z funkcji szefa KNF.

"Rozumiem, że są to jakieś kwestie rozgrywek"

- Dzisiaj z prasy się dowiedziałem. Nie rozumiem w ogóle użycia mojego nazwiska w kontekście tego typu sprawy - stwierdził w rozmowie z TVN24 Grzegorz Kowalczyk.

Na stwierdzenie, że jego wizytówka miała się pojawić na stole podczas rozmowy Czarneckiego i Chrzanowskiego, Kowalczyk odparł, że jest prawnikiem, a jego wizytówki są ogólnodostępne. Przyznał, że Marka Chrzanowskiego zna od kilku lat, prywatnie.

- Jestem zły na całą sytuację. Trudno mi się odnieść do całej tej afery, czy to faktycznie, rzeczywiście zostało nagrane. Jestem zły na sytuację, że pojawiam się w kontekście tego typu afery. Osoba, która nie jest osobą publiczną, która nie chce przebijać się na salony i nie chce w tego typu sytuacjach uczestniczyć - mówił.

Jak zaznaczył, "był zawsze z daleka od kwestii dotyczących między innymi polityki". - Zupełnie tego nie rozumiem, a rozumiem, że są to jakieś kwestie rozgrywek mimo wszystko - ocenił.

"Wmieszał mnie w jakąś sytuację, której kompletnie nie rozumiem"

We wcześniejszej rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Kowalczyk zapewnił, że szef KNF nie poinformował go ani przed, ani po spotkaniu z bankierem o tym, że rozmawiał o jego zatrudnieniu. - Nie wiedziałem nic - zapewniał prawnik.

- Nie wiem, jak to możliwe, ja nie prosiłem prezesa o załatwienie mi jakiejkolwiek posady - mówił.

Zaznaczył, że po publikacji artykułu "Gazety Wyborczej" nie omawiał sprawy z Chrzanowskim i na razie "nie ma ochoty z nim rozmawiać". - Wmieszał mnie w jakąś sytuację, której kompletnie nie rozumiem - powiedział radca prawny cytowany przez "Gazetę Wyborczą".

Pytany, czy szef KNF go wykorzystał, odparł: - Tak myślę.

Kowalczyk powiedział, że zajmuje się "usługami dla podmiotów gospodarczych" i przyznał, że nie zna się na restrukturyzacji banków.

- Ja mam kancelarię i nie poszukuję zajęcia. (...) W tej chwili jestem po prostu zły - podsumował.

Kim jest Grzegorz Kowalczyk

Grzegorz Kowalczyk jest radcą prawnym z Częstochowy. W 2013 roku wszedł do rady nadzorczej Giełdy Papierów Wartościowych z rekomendacji Banku PKO BP. Obecnie - jak ustaliła "Gazeta Wyborcza" - zasiada w radzie nadzorczej Plus Banku Zygmunta Solorza-Żaka.

Autor: ads,akw,js/adso,rzw / Źródło: TVN24, "Gazeta Wyborcza"

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty:
Pozostałe wiadomości