Raport przygotowała Naczelna Prokuratura Wojskowa. Wynika z niego, że ośmiu żołnierzy, będąc pod wpływem alkoholu, dokonało następujących przestępstw: dwóch nie wykonało rozkazu bądź wykonało niezgodnie z treścią; jeden prowadził samochód w stanie nietrzeźwym, a pięciu w stanie nietrzeźwym pełniło bądź chciało pełnić służbę.
Za picie żołnierzom grozi grzywna od 20 do 5 tys. zł, dyscyplinarne zwolnienie z pracy i odesłanie domu. Za inne przewinienia po alkoholu, prócz wykluczenia z misji, skazuje ich również sąd właściwy dla miejsca pobytu żołnierza w Polsce.
"Tak - pijemy"
Wojskowi przyznają, że alkohol rzeczywiście zdarza im się spożywać, mimo zakazu. Jednocześnie narzekają na restrykcyjność polskich przepisów. – W bazach, gdzie Polacy są razem z Amerykanami, ci drudzy mają swoje kantyny - mówi rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych podpułkownik Dariusz Kacperczyk. Dodaje natychmiast: – Nic na to nie poradzimy, bo jest ustawa o wychowaniu w trzeźwości i Polacy zgodnie z nią nie mogą pić w zakładzie pracy.
Żołnierze zaznaczają też, że jeśli już piją - to odpowiedzialnie. - Każdy z nas wie, czym ryzykuje i nikt się nie wygłupia. Ale jeśli przychodzi weekend i mamy wolne, to można sobie pozwolić. Nie wyobrażam sobie, aby pijanym iść na służbę, czy pić dzień przed wyjazdem na patrol. Na to nawet koledzy nie pozwolą - powiedział "Polsce" Krzysztof, były uczestnik misji w Czadzie. Zaznacza też: - Marzyliśmy, żeby były choć jakieś talony na jedno piwko tygodniowo, dla smaku, ale nie ma szans. Wszystko dlatego, że baza wojskowa traktowana jest jak miejsce pracy. A w miejscu pracy, zgodnie z naszym prawem, jest zakaz spożywania alkoholu.
Źródło: Polska