Paweł Kowal o Karolu Nawrockim: ja ciągle słyszę "niet"
Podczas piątkowego wystąpienia w Stargardzie Nawrocki mówił, że przy naszym położeniu geograficznym Polska musi być zawsze przygotowana do obrony ojczyzny.
- Buduję na arenie międzynarodowej nasze silne sojusze - ze Stanami Zjednoczonymi, Sojusz Północnoatlantycki. Musimy być gotowi, ale dystrybucja strachu i poszukiwanie zastępczej propagandy ma odwrócić uwagę wszystkich. Ta propaganda ma nas odciągnąć od tego, co zasadnicze, że idziemy na ścianę finansową i nikt nie chce wziąć za to odpowiedzialności - twierdził.
W czwartek prezydent podpisał ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków ze sprzedaży paliw ciekłych. O swojej decyzji poinformował w orędziu. Poprzednią wersję ustawy odesłał bez podpisu do Trybunału Konstytucyjnego w lipcu.
Gość "Faktów po Faktach" poseł Paweł Kowal z Koalicji Obywatelskiej skomentował wypowiedź głowy państwa. - Ja bym zaproponował, żeby każdy przeliczył w swoich kieszeniach - choćby ile na cenach paliw - i na tym, że Karol Nawrocki kręcił i nie podpisywał ustawy i dopiero pod ogromną presją podpisał ustawę, niech sobie każdy policzy, ile stracił przez prezydenta. To są proste rachunki - zwrócił uwagę.
Dodał też, że "nawet ludzie na targu mówią mu, że prezydent wyciąga im pieniądze z kieszeni". - Na miejscu prezydenta trochę bym się cofnął. To zaczyna już głupio wyglądać i mało śmiesznie, że na każdą sprawę prezydent, jak kiedyś minister Gromyko: niet, niet, niet. Ja ciągle słyszę niet - skwitował Kowal.
Poseł nawiązał do sowieckiego dyplomaty Andrieja Gromyki - który m.in. reprezentował ZSRR w ONZ. Ze względu na częste użycie weta zyskał on na zachodzie przydomek "Mr. Nyet" (Pan Nie).
Kowal o działaniach na granicy
Prowadzący program Piotr Kraśko zwrócił wówczas uwagę, że nie chodzi tu o pieniądze, a o fakt, że prezydent uważa, iż rząd przesadnie grozi rosyjskim zagrożeniem.
- Czym się zajmuje rząd? Doprowadzeniem do tego, żeby Rosja nie zdecydowała się na żadne kolejne ruchy. Tylko tak możemy zabezpieczyć Polskę - podkreślił. Kowal nazwał działania rządu "elementarnym realizmem".
- Ludzie z zagranicy przyjeżdżają i biorę swoich partnerów. (...) mówię: co tam będziesz siedział w Warszawie? Kolacje jadł w restauracji? Jedź ze mną albo pod Białystok, albo na granicę z Ukrainą. Pokażę Ci, jak my pracujemy na granicy. W przypadku tej granicy wojennej z Ukrainą - jak ją obsługujemy jako Polska - to wszyscy wiedzą, że to przecież nie chodzi tylko o Polskę, ale o całą Unię Europejską i NATO - zwrócił uwagę.