W awanturze wzięło udział w sumie 49 osób - wszystkich, poza dwójką, która trafiła do szpitala, zatrzymano. Teraz czekają na przesłuchania, w których mają pomagać tłumacze. Potem usłyszą najprawdopodobniej zarzuty udziału w bójce, pobicia, albo ciężkiego uszkodzenia ciała.
Cała awantura rozegrała się w czwartkowy wieczór, gdy Azjaci wracali po pracy do jednego z hoteli w Ursusie. Zaczęło się już w autobusie, gdzie mężczyźni pokłócili się o miejsca. Do regularnej bitwy doszło już poza pojazdem, na Placu Czerwca '76. Uczestniczyli w niej obcokrajowcy z terenów azjatyckich m.in. z Chin, Azerbejdżanu i Tadżykistanu (choć byli też Polacy). Nie mieli żadnych "narzędzi" - okładali się rękami i nogami. Skutecznie... Piętnastu osobom udzielono pomocy na miejscu, dwie w stanie ciężkim przewieziono do szpitala. Wszyscy uczestnicy bójki przebywają w Polsce legalnie, mają pozwolenia na pracę.
- O zajściu poinformował nas portier z pobliskiego hotelu. Mężczyzn rozdzielali policjanci i strażnicy miejscy - relacjonował Mariusz Mrozek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.
Według nieoficjalnych informacji kłótnia o miejsca w autobusie była tak naprawdę pretekstem, bo konflikt - najprawdopodobniej na tle etnicznym - narastał między dwiema stronami od dłuższego czasu.
ŁUD,ŁOs//mat,iga
Źródło: tvn24.pl