Do zdarzenia doszło 17 sierpnia, a Park Narodowy Doliny Śmierci poinformował o nim w piątek. 68-letni turysta z Francji jechał z towarzyszem podróży, gdy ich samochód utknął w błocie. Z racji tego, że w pobliżu nie było innych pojazdów, mężczyźni ruszyli pieszo przez solniska w kierunku drogi, by szukać pomocy. Tego dnia temperatura przekraczała 46 stopni Celsjusza.
Utknęli w Dolinie Śmierci. Jeden z nich nie przeżył
Po przejściu około dwóch kilometrów 68-latek nie był w stanie kontynuować marszu. Jego towarzysz szedł dalej w kierunku drogi, gdzie otrzymał pomoc od przejeżdżającego kierowcy i zgłosił zdarzenie w centrum turystycznym w Furnace Creek krótko po godzinie 14 lokalnego czasu.
Strażnicy parku narodowego i zastępca szeryfa rozpoczęli poszukiwania mężczyzny. W akcji wzięła udział także załoga helikoptera Kalifornijskiej Straży Autostradowej, która zlokalizowała 68-latka. Stwierdzono jego zgon. Dokładną przyczynę śmierci ustali koroner.
>>> CZYTAJ TAKŻE: Ogień zagraża setkom domów. Władze ogłosiły stan wyjątkowy
Mordercze upały i odległości
Kierownik parku narodowego Mike Reynolds złożył kondolencje rodzinie zmarłego i stwierdził, że śmierć mężczyzny to bolesne przypomnienie, jak niebezpieczna jest Dolina Śmierci. "To niezwykłe miejsce, ale panujące tu upały, duże odległości i oddalenie od cywilizacji mogą stanowić zagrożenie, niezależnie od doświadczenia" - napisano w komunikacie.
Według informacji Służby Parków Narodowych od 2007 roku w parkach narodowych na terenie Stanów Zjednoczonych zmarło prawie pięć tysięcy osób. 75 z nich zginęło w Parku Narodowym Doliny Śmierci.