Niejasna rola policji w sprawie Olewnika

 
"Rz": Niejasna rola policji w sprawie Olewnika
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Istnieje dokument, który może wskazywać na to, że nad Grzegorzem K., lokalnym działaczem lewicy, którego nazwisko przewijają się w sprawie Krzysztofa Olewnika, ktoś trzymał parasol ochronny. Tak ustaliła "Rzeczpospolita", według której, założenie podsłuchu tego działacza SLD z Sierpca, skutecznie zastopowali szefowie radomskiej komendy.

Z ustaleń gazety wynika, że w 2002 r., kilka miesięcy po uprowadzeniu Krzysztofa Olewnika, funkcjonariusze prowadzący jego poszukiwania chcieli założyć podsłuch Grzegorzowi K. i kilku innym osobom.

Chciał skontaktować rodzinę z bandytą

Lokalny baron SLD pojawił się w tej sprawie, bo skontaktował rodzinę porwanego z miejscowym bandytą, który oferował pomoc w odnalezieniu Krzysztofa Olewnika. Policjanci liczyli, że ustalą, z kim kontaktuje się K., i dzięki temu wpadną na trop porywaczy.

Szef policyjnej grupy poszukiwawczej Remigiusz M. sporządził wykaz osób, którym chciano założyć podsłuchy. Listę przedstawił do akceptacji przełożonym - opisuje dziennik.

Szefowie nie dali zgody na podsłuch

Jednak szefowie nie dali zgody na podsłuchiwanie lokalnego polityka. Na wniosku o podsłuch znajduje się odręczna adnotacja policjanta, który przy przekreślonym nazwisku Grzegorza K. dopisał: "z polecenia komendanta wojewódzkiego policji" - informuje "Rz".

Z podsłuchiwania K. zrezygnowano, natomiast pozostałym z listy podsłuchy założono - pisze "Rzeczpospolita".

Jak doszło do porwania i zabójstwa Olewnika

Do porwania Krzysztofa Olewnika, 27-letniego syna przedsiębiorcy branży mięsnej z Drobina (Mazowieckie), doszło w październiku 2001 r. Sprawcy zażądali okupu, kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną. W lipcu 2003 r. przekazano porywaczom 300 tys. euro, ale porwany nie został uwolniony. Jak się potem okazało, miesiąc po tym jak przestępcy odebrali pieniądze, został brutalnie zamordowany przez Roberta Pazika i Sławomira Kościuka. Ciało ofiary, torturowanej przed śmiercią, znaleziono dopiero po pięciu latach od porwania i trzech od zabójstwa.

tka /el

Źródło: "Rzeczpospolita"

Czytaj także: