W piątek Wirtualna Polska opublikowała artykuł, według którego Monika Horna-Cieślak - obecnie rzeczniczka praw dziecka - współpracowała w latach 2016-2023 z Instytutem Wymiaru Sprawiedliwości, który podlegał ówczesnemu ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze. Adwokatka miała zawrzeć z IWS łącznie 16 umów i żadnej nie poprzedził konkurs.
"Pierwszą umowę podpisał ówczesny dyrektor IWS Marcin Romanowski, późniejszy wiceminister, dziś ścigany listem gończym. Ostatnia umowa wygasła dzień przed tym, jak Horna-Cieślak została Rzecznikiem Praw Dziecka" - poinformował serwis.
Z publikacji wynika, że współpraca Horny-Cieślak z Instytutem dotyczyła badania akt sądowych, jednak z czasem przerodziła się w przygotowywanie projektów ustaw i rozporządzeń dotyczących ochrony dzieci.
"Z badania akt zrobiło się pisanie prawa. Płacono od godziny: początkowo 78 złotych, w ostatniej umowie 105 złotych. Razem szesnaście umów zawartych bez konkursu. Instytut wypłacił z nich 223 680 złotych. Z rozliczeń, które składała sama prawniczka, wychodzi 2767 godzin pracy, czyli ponad rok na pełnym etacie" - podał portal.
WP wyjaśnia przy tym, że z uwagi na to, że umowy zawierał IWS, prawo nie wymagało w tej sytuacji konkursu, ponieważ "każda umowa z osobna opiewała na kwotę poniżej progu, od którego obowiązują przepisy o zamówieniach publicznych".
Praca nad Lex Kamilek
Jedną z powstałych regulacji była Ustawa o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym i ochronie małoletnich, znana jako Lex Kamilek. Jak przypomina WP, projekt ustawy został uchwalony przez Sejm w niecałe trzy miesiące.
"Ustawę zgłosili posłowie z partii Ziobry. On sam podpisał się na końcu, ale nie jako minister sprawiedliwości, a jako poseł. To ma znaczenie. Gdy ustawę zgłasza rząd, musi ją najpierw pokazać innym ministerstwom, ekspertom i obywatelom oraz sprawdzić, ile będzie kosztować i czy proponowane zmiany zadziałają. Gdy projekt zgłaszają posłowie, nie jest to konieczne" - zauważył portal.
Choć wedle zapewnień obecnej RPD ustawa była napisana po godzinach pracy, a ona i współtwórczyni projektu sędzia Agnieszka Matysek - wówczas pracująca w resorcie sprawiedliwości - nie otrzymały za nią wynagrodzenia, to WP podaje, że w IWS są dokumenty potwierdzające rozliczenie godzin pracy.
"IWS zachował rozliczenia godzin pracy, które Horna-Cieślak składała, żeby dostać pieniądze. Trzydzieści dziewięć stron. Te rozliczenia pokazują wieczory z jesieni 2022 roku tak, że sędzia Matysek rzeczywiście pisała przepisy po godzinach i za darmo. Horna-Cieślak w tych samych miesiącach wystawiała IWS rachunki po 78 złotych za godzinę za 'opracowanie propozycji zmian aktów prawnych', konsultacje i spotkania 'dot. projektowanych zmian'. Jakich przepisów to dotyczyło, rozliczenia nie mówią" - ustalił między innymi portal.
Jedyna kandydatka i brak informacji o współpracy z IWS
Zwrócono też uwagę, że gdy w 2023 roku Koalicja Obywatelska zgłosiła kandydaturę Horny-Cieślak na RPD, w uzasadnieniu nie informowała o jej współpracy z IWS. "Zapytaliśmy Hornę-Cieślak, czy powiedziała posłom o współpracy z ekipą Zbigniewa Ziobry. Odpowiedziała, że jej współpraca z Instytutem była 'wiedzą powszechną' i że podczas przesłuchań zadano jej 'blisko 250 pytań' (według stenogramu wysłuchania pytanie o IWS nie padło)" - poinformowała WP.
Horna-Cieślak na urząd RPD została wybrana przez Sejm w listopadzie 2023 roku. Jak czytamy w dokumencie na stronie Sejmu, została zgłoszona przez KO, Lewicę, PSL- Trzecią Drogę i Polskę 2050 - Trzecią Drogę.
Portal tvn24.pl wysłał pytania do posłanki KO Marzeny Okły-Drewnowicz - pełnomocnik rządu ds. polityki senioralnej - która została tam wskazana jako przedstawicielka wnioskodawców. Dotyczą one między innymi tego, dlaczego w uzasadnieniu nie podano informacji o kilkuletniej współpracy Horny-Cieślak z IWS i czy zgłaszający posiadali wiedzę w tym zakresie.
"Kiedy przedstawiałam wniosek, nie znałam osobiście Moniki Horny-Cieślak i nie wiedziałam o jej współpracy z IWS. Klub upoważnił mnie do przedstawienia wniosku dotyczącego kandydatki, która miała szerokie poparcie strony społecznej" - przekazała w stanowisku dla tvn24.pl.
Horna-Cieślak o "współpracy z każdą siłą polityczną"
Rzeczniczka praw dziecka opublikowała na platformie X oświadczenie. Przyznała w nim, że we wskazanych latach współpracowała z Instytutem Wymiaru Sprawiedliwości i Ministerstwem Sprawiedliwości, przy czym zaznaczyła, że informacja ta jest ogólnodostępna. "Osoby, którym zależy na bezpieczeństwie dzieci, współpracują z każdą siłą polityczną" - oświadczyła.
Odnosząc się do kwestii zarobków, Horna-Cieślak poinformowała, że z dokumentów bankowych wynika, że przez siedem lat - od grudnia 2016 roku do grudnia 2023 roku - zarabiała średnio około 2,2 tysiąca złotych netto miesięcznie.
Rzeczniczka praw dziecka dodała, że w tym czasie przygotowała sześć "obszernych aktów prawnych służących zwiększeniu bezpieczeństwa dzieci w Polsce i wszystkie weszły w życie". Zaprzeczyła także, aby otrzymała zapłatę za przygotowanie Lex Kamilek - przynajmniej do czasu wniesienia projektu do Sejmu.
W środę posłowie Rozwoju Plus, PiS oraz Konfederacji zapowiedzieli złożenie wniosków o odwołanie Horny-Cieślak ze stanowiska RPD. Posłowie tych trzech klubów chcą jej odwołania w związku z domniemanymi nieproporcjonalnymi działaniami w sprawie odebrania dzieci rodzinie z Warszawy.