Kierowca płonącej cysterny usłyszał zarzuty

Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Nawet trzy lata za kratkami może spędzić 25-letni kierowca cysterny, który w piątek - nie zważając na znaki drogowe - próbował przejechać pod zbyt niskim wiaduktem. Cysterna stanęła w płomieniach, jej dogaszanie zakończyło się dopiero po 25 godzinach. Mężczyźnie postawiono zarzut "nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu drogowym".
Płomień sięgał 10 metrów (fot. internauta Jerzy)
Płomień sięgał 10 metrów (fot. internauta Jerzy)
Źródło zdjęcia: internauta Jerzy

Wobec 25-latka, który za nic miał sobie znaki drogowe, zastosowano dozór policyjny i 2,5 tysiąca złotych poręczenia majątkowego.

Wybuchowe 25 godzin

Do zdarzenia doszło w piątek ok. godz. 20 w rejonie skrzyżowania ul. Szpitalnej i Krakowskiej, w pobliżu centrum Chrzanowa. Cysterna samochodowa, przewożąca ponad 20 ton propanu-butanu uderzyła w wiadukt kolejowy. Pojazd nie zmieścił się pod niskim wiaduktem (prawidłowo oznakowanym). Cysterna stanęła w płomieniach.

Strażacy zdecydowali, że najbezpieczniej będzie, jeśli ulatniający gaz sam się wypali. Przez cały czas wodą schładzali pojazd, aby nie dopuścić do wybuchu.

Cysterna paliła się 25 godzin/PAP
Cysterna paliła się 25 godzin/PAP

POŻAR UGASZONY

W ostatniej fazie pożaru do cysterny wtłoczono azot, żeby wypchnąć resztę propanu-butanu na zewnątrz i nie dopuścić do wciągnięcia ognia do środka, co mogłoby spowodować eksplozję. Akcja gaśnicza trwała ponad dobę.

Uczestniczyło w niej ponad 100 strażaków i 40 wozów strażackich. Wokół pożaru wyznaczono 300-metrową strefę ochronną, do której nie wpuszczani byli mieszkańcy i pracownicy znajdujących się tam sklepów i firm. Z pobliskich budynków ewakuowano ok. 50 osób. Wstrzymany został także ruch kolejowy po wiadukcie, w który uderzyła cysterna.

Przywrócono go w niedzielę po południu. Na razie ruch odbywa się tam wahadłowo.

Źródło: PAP

Czytaj także: