Były minister, poseł PiS Zbigniew Ziobro poinformował w niedzielę, że przebywa w USA. Oświadczył, że nie uciekł z Polski i posługuje się dokumentem przyznanym mu wraz z prawem do azylu, który otrzymał na Węgrzech.
Terlecki został zapytany, czy w związku ze swoją nieobecnością w kraju Ziobro powinien dalej pełnić funkcję wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości. - No jest [wiceprezesem - red.], tylko kongres go może odwołać - stwierdził. Dodał, że jego nieobecność "to akurat chyba nie jest powodem" do odwołania.
Odpowiedział też na pytanie, czy sprawa wyjazdu byłego ministra sprawiedliwości "topi partię". - Może nie przyczynia się do wzrostu naszych notowań, ale z drugiej strony nie ma wyjścia - ocenił Terlecki. Jego zdaniem, Ziobro "nie może wrócić", bo "nie ma tu uczciwych sądów".
Parlamentarzysta powiedział też, że "nie poruszał" kwestii odwołania Zbigniewa Ziobry ze stanowiska wiceprezesa PiS z Jarosławem Kaczyńskim.
Terlecki: łatwo jest mówić, gorzej rzeczywiście odsiedzieć
Podczas rozmowy został też poruszony temat posiedzenia PiS i słów posła ugrupowania Grzegorza Lorka w TVP Info, dotyczących wyjazdu Ziobry z kraju. - Jak ja bym był na jego miejscu, to wolałbym pójść do więzienia, bo uważam, że powinienem odpowiadać przed wymiarem sprawiedliwości - powiedział Lorek w środę.
Według Patryka Michalskiego, autora programu TVN24+ "News Michalskiego", na ostatnim wyjazdowym posiedzeniu partii, Jarosław Kaczyński miał ostro skrytykować tę wypowiedź. Były premier Mateusz Morawiecki miał z kolei stanąć w obronie posła.
Terlecki potwierdził, że kwestia pobytu Ziobry w USA była poruszona, ale "tak marginalnie". Odniósł się też do słów posła Lorka. - Łatwo jest mówić, gorzej rzeczywiście odsiedzieć. Nie wiem, czy Lorek ma doświadczenia więzienne, ale nikomu nie życzę - powiedział.