Wielka woda kończy swój niszczycielski bieg w Bałtyku. Wpada do morza, niosąc bakterie, zarazki, chemikalia, metale ciężkie, martwe zwierzęta i masę śmieci. Najbardziej szkodliwy jest obornik, którego tony spłynęły z pól, na których powstały rozlewiska.
Po zniszczonych przez powódź terenach, powody do obaw mają mieszkańcy ujścia Wisły. W Mikoszewie od zawsze osadzały się przyniesione przez Wisłę konary, śmieci, odpady oraz zwierzęta, które zabierała wielka woda. Jednak takiej ilości brudu rzeka nie przyniosła od lat.
Epidemiolodzy uspokajają
Właściciele pensjonatów od Mikoszewa do Krynicy Morskiej obawiają się, że powódź odbije się na ich interesach. Bo tamtejsze plaże będą miały sporo kłopotów z przyciągnięciem turystów.
Epidemiolodzy jednak uspokajają - słona woda w Bałtyku ma silne właściwości neutralizacyjne i skażenie przez falę powodziową jej nie grozi. Kąpielom w morzu nic więc nie zagraża. A przed sezonem urlopowym władze mają sprawdzić także wszystkie plaże.
Źródło: TVN