Kolejny bardzo udany tydzień za nami - z przyjemnością pozbieraliśmy co większe absurdy. A zaczniemy wyjątkowo nie od polityki, ale od awantury w Pendolino. Czy wiecie, kim ja jestem? Ja jestem dyrektorem - usłyszała obsługa pociągu od jednego z szefów PKP Intercity. Dostało się stewardowi, konduktorce, a kierownik pociągu został tak zjechany, że zabrało go pogotowie, przez co pociąg utknął, a pasażerów wysadzono. A teraz wrócimy do początku tygodnia, bo kiedy jedni koledzy partyjni Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz płakali po jej dymisji, inni - tego samego dnia, gdy odchodziła z rządu - poszli sobie na imprezkę. I to jaką? Na urodziny Marcina Ociepy, posła klubu PiS. Poszli knuć i spiskować z wrogim obozem - no tak można byłoby sądzić, ale nie. Tłumaczą, że to tylko kurtuazyjna wizyta na 5 minut. Na trzecim miejscu "Rankingu Mazura" taki dylemat: wychodzimy już czy jeszcze chwilę zostaniemy dla dobrego wrażenia? Pan prezes pierwszy raz oficjalnie wspomniał o wychodzeniu z Unii jako strategii negocjacyjnej i to jest bardzo słuszny kierunek, żeby zaczynać z grubej rury. Brytyjczycy na przykład go przetestowali.